Dzisiejszą liturgię słowa otwierają zawarte w Księdze Kapłańskiej przepisy dotyczące postępowania w przypadku odkrycia trądu (czy też innych chorób skóry, które wówczas określano tą jedną nazwą). Czytając je, można dojść do wniosku, że trąd był wówczas chorobą, która oznaczała śmierć za życia. Nie tylko z powodu jego objawów, ale także dlatego, że osobę zakażoną wyłączano ze wspólnoty: „Będzie mieszkał w odosobnieniu. Jego mieszkanie będzie poza obozem” (Kpł 13,46). Miała ona obowiązek trzymania innych na dystans, żeby się nie zarazili. Choć dziś wydaje się to nam bardzo drastyczne, to zauważyć w tym należy troskę o rytualną czystość – zarówno ducha, jak i ciała. Są to także po prostu przepisy mające za zadanie ograniczyć rozprzestrzenianie się choroby. Żeby ją jednak dostrzec, trzeba swój organizm obserwować.
Podobnie rzecz ma się z naszym sercem. Żeby rozpoznać jego chorobę, muszę je dokładnie obserwować, czyli robić rachunek sumienia. Porządny, dogłębny, codzienny. Tylko wtedy będę w stanie ustrzec się trądu duszy lub w odpowiednim czasie go zauważyć. Trąd duszy to duchowa śmierć za życia. Powoduje ją grzech, który unieruchamia człowieka, który odbiera mu radość życia i który oddziela go od innych. Grzech zawsze alienuje, odcina – od Boga i od ludzi, uniemożliwiając także miłość do samego siebie. Czasami bardzo trudno jest dostrzec grzech. Wkrada się niepostrzeżenie do naszego życia pod pozorem tego, że nie można było wybrać inaczej, że tak po prostu trzeba było.
Jeszcze innym rodzajem trądu grzechu jest ten, który świadomie ukrywamy, którego nie wyznajemy i którego się nie wyrzekamy, tłumacząc to sobie na wiele różnych sposobów. Brak szczerości podczas spowiedzi to nie tylko sprawa między mną a księdzem. Jeśli ten sakrament ma mnie uzdrowić, to muszę na Boże przebaczenie otworzyć swoje serce – wtedy zostanę uleczony. Moimi staną się wówczas słowa Psalmu 32: „Grzech wyznałem Tobie i nie ukryłem mej winy. (…) Cieszcie się i weselcie w Panu, sprawiedliwi, radośnie śpiewajcie wszyscy prawego serca” (Ps 32,5.11). Oczywiście, spowiedź to temat bardzo szeroki – wiele spraw wymaga wyjaśnienia i pogłębienia, ale należy pamiętać, że to sakrament, który Zbawiciel zostawił nam dla naszego zdrowia duchowego.
Pełny tekst komentarza dostępny jest na portalu Deon.pl: TUTAJ