26 listopada 2023

Ukrzyżowany Król

Uroczystość Chrystusa Króla Wszechświata

Snujące się po głowie niektórych chrześcijan marzenia o Kościele, który na ziemi jest potęgą, który cieszy się szacunkiem i poważaniem, choć nie dopatrywałbym się w nich koniecznie od razu jakiejś złej woli, to są jednak drogą ze wszech miar błędną, prowadzącą donikąd – a przynajmniej nie w stronę budowania Królestwa Bożego. Ludzkich serc dla Chrystusa nie zdobędziemy zarządzeniami władzy, ustawami i paragrafami, choć demokracja pozwala nam o swoje prawa walczyć. Pozyskamy je pokornym świadectwem naśladowania Pana w Jego miłości uniżonej przed człowiekiem, szczególnie przed tym, który z jakichś powodów jest „jednym z tych braci najmniejszych”.

Jezus nigdy podczas swojego życia na ziemi nie zasiadł na tronie. Choć wielu chciało go obwołać królem, On na to nie pozwolił. Nie przyszedł bowiem budować potęgi religijnej na ziemi, lecz otworzyć ludzkie serca na coś więcej – pokazać szerszą perspektywę Królestwa, które dopiero nadejdzie: „Gdy Syn Człowieczy przyjdzie w swej chwale i wszyscy aniołowie z Nim, wtedy zasiądzie na swoim tronie, pełnym chwały” (Mt 25,31). Do tego Królestwa wchodzi się przez bramę śmierci. Takie rozumienie przez Chrystusa Jego misji wiązało się z odrzuceniem. Objął tron, którym był krzyż, i przywdział koronę – z cierni. Nie biorąc pod uwagę istnienia nieba, powiedzielibyśmy, że przegrał z kretesem, skończył jak wielu, którzy próbowali zmienić świat na lepsze, ale zderzyli się z establishmentem nie do ruszenia. Pytanie tylko, czy On chciał to ruszyć, czy chciał rewolucji instytucjonalnej i społecznej. Zdaje się, że najbardziej zależało Mu na poruszeniu ludzkich serc, by zaczęły wreszcie widzieć siebie nawzajem i odkryć w ten sposób, że droga do zbawienia wiedzie przez drugiego człowieka, przez miłość okazywaną w czynach miłosierdzia.

Ta miłość ma być „uziemiona”, czyli konkretna, dostosowana do sytuacji i potrzeb: „Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili” (Mt 25,40). Choć zapewne nie obędzie się bez trudności, to w tym nie jest w stanie nic nam przeszkodzić, czemu dowodzi ukrzyżowany Chrystus. Jego Ciało stało się pokarmem dla ludzi głodnych Boga, Jego Krew – napojem dla spragnionych łaski, Jego rozpostarte ramiona – znakiem otwartości na każdego, Jego nagość – odzieniem dla ogołoconych z godności, Jego cierpienie – pokrzepieniem dla chorych, a Jego unieruchomione ręce i nogi – wolnością dla uwięzionych w grzechach.

 

Pełny tekst komentarza dostępny jest na portalu Deon.pl: TUTAJ

ks. Mateusz

Używamy plików cookies Ta witryna korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności i plików Cookies .
Korzystanie z niniejszej witryny internetowej bez zmiany ustawień jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików Cookies. Zrozumiałem i akceptuję.
181 0.058505058288574