30 lipca 2023

Bogowie w moim panteonie

17. niedziela zwykła

Wiara nie jest nam dana raz na zawsze. Jest ona bowiem relacją, o którą – jak o każdą inną – trzeba dbać. Kiedy człowiek przestaje widzieć w Bogu i Jego Królestwie największą wartość, jego serce zaczyna obojętnieć i odwracać się od Stwórcy. Można nawet się nie zorientować, kiedy to się stało. To zazwyczaj nie jest jakaś nagła zmiana, lecz proces, który przebiega po cichu. Po prostu w pewnym momencie dochodzimy do wniosku, że z Bogiem już niewiele nas łączy, że Jego Ewangelia już nas nie porywa, że stał się jednym z wielu bogów umieszczonych w naszym panteonie, a do tego postawionym niżej niż zdrowie, dostatek czy pomyślność. Dlatego potrzeba każdego, naprawdę każdego dnia zadawać sobie pytanie, czy porównanie, którego używa Jezus, opisuje mój stosunek do życia wiecznego: „Królestwo niebieskie podobne jest do skarbu ukrytego w roli. Znalazł go pewien człowiek i ukrył ponownie. Z radości poszedł, sprzedał wszystko, co miał, i kupił tę rolę” (Mt 13,44). Widzimy, że Królestwo jest pewną tajemnicą, jest rzeczywistością, którą dopiero trzeba odkryć, która człowiekowi się nie narzuca. Kiedy jednak zda on sobie sprawę z tego, czym jest Niebo, jest w stanie ukierunkować całe swoje życie na ten cel.

Królestwo Boże nie jest jednak rzeczywistością bierną, nie jest jedynie wartością, która ma wzbudzać pożądanie i uwielbienie, lecz cechuje je dynamizm: „Dalej, podobne jest królestwo niebieskie do kupca, poszukującego pięknych pereł. Gdy znalazł jedną drogocenną perłę, poszedł, sprzedał wszystko, co miał, i kupił ją” (Mt 13,45-46). W tej przypowieści nie perłą, lecz kupcem jest Królestwo. Bóg w stosunkach z człowiekiem pragnie wzajemności, w przeciwnym razie trudno by było nazywać to relacją. Nie tylko człowiek jest w stanie oddać wszystko, co ma i kim jest, by zyskać Niebo, ale tak jest też ze strony zakochanego w człowieku Boga, który w swoim Synu dla zbawienia ludzi poddał się władzy śmierci.

W ostatniej z przytoczonych dziś przypowieści widzimy, że Królestwo Boże jest też rzeczywistością, wobec której nie można zachować biernej postawy: „Dalej, podobne jest królestwo niebieskie do sieci, zarzuconej w morze i zagarniającej ryby wszelkiego rodzaju. Gdy się napełniła, wyciągnęli ją na brzeg i usiadłszy, dobre zebrali w naczynia, a złe odrzucili” (Mt 13,47-48). Zbawienie to sprawa dotycząca każdego człowieka, bo przecież wszyscy ludzie, prędzej czy później, zakończą swoją ziemską wędrówkę. Jak za życia można nie dostrzegać w życiu wiecznym żadnej wartości, a przed Bogiem umykać, tak śmierć okazuje się być siecią Bożego Królestwa, w którą wszyscy wpadniemy, by stanąć twarzą w twarz ze Skarbem i Kupcem.

W tym spotkaniu zobaczymy, gdzie jeszcze był ukryty, a kiedy sami nie pozwoliliśmy się Mu odnaleźć. „Tak będzie przy końcu świata: wyjdą aniołowie, wyłączą złych spośród sprawiedliwych i wrzucą w piec rozpalony; tam będzie płacz i zgrzytanie zębów. Zrozumieliście to wszystko?” (Mt 13,49-51). Ta perspektywa nie ma przerażać i paraliżować, lecz motywować do duchowych poszukiwań. Ewangelia jest zawsze Dobrą Nowiną, nawet jeśli wydaje się być bardzo surowa. Jezus pokazuje, jakie mogą być konsekwencje niewłaściwych wyborów – robi to z miłości do nas, bo chce, byśmy tego uniknęli.

 

Pełny tekst komentarza dostępny jest na portalu Deon.pl: TUTAJ

 

Obraz Andreas H. z Pixabay

Używamy plików cookies Ta witryna korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności i plików Cookies .
Korzystanie z niniejszej witryny internetowej bez zmiany ustawień jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików Cookies. Zrozumiałem i akceptuję.
181 0.067940950393677