2 lipca 2023

Jezus jest najważniejszy

13. niedziela zwykła

„Kto kocha ojca lub matkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. I kto kocha syna lub córkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien” (Mt 10,37). Jezus w pouczeniach danych uczniom, których wysyła na pracę apostolską, stawia sprawę jasno i mówi, jak powinna wyglądać hierarchia relacji z ich życiu: na pierwszym miejscu miłość do Niego. Przywiązanie do żadnej innej osoby, nawet najbliższej dla nich, nie może być przeszkodą w głoszeniu Ewangelii. Te słowa są oczywiście skierowane do każdego z chrześcijan. Jezus nie ma być tylko jedną z wielu ważnych osób w naszym życiu. On ma być dla nas najważniejszy. W przeciwnym razie będziemy chrześcijanami na pół gwizdka.

Nie przekreśla to jednak miłości do innych osób. Wręcz przeciwnie: życie w bliskości z Jezusem sprawia, że relacje z tymi, których kochamy, będą stawać się coraz doskonalsze. Kto jest blisko Chrystusa, ten jest też blisko drugiego człowieka. Postawienie miłości do Pana na pierwszym miejscu czyni nas godnymi. Nie należy jednak w tym przypadku rozumieć słowa „godny” w kategorii zasługi (zasłużyłem na bycie Jego uczniem). W Ewangelii Mateusza przymiotnik ten (gr. aksios) używany jest w dynamicznym znaczeniu jako określenie kogoś, kto jest otwarty na przyjęcie prawdy o Królestwie Bożym. Zupełnie innego znaczenia nabierają więc także inne słowa wypowiedziane przez Jezusa: „Kto nie bierze swego krzyża, a idzie za Mną, nie jest Mnie godzien. Kto chce znaleźć swe życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je” (Mt 10,38-39). Kto nie dostrzega obecności Pana nie tylko w sytuacjach dobrych i radosnych, ale także w trudnościach i cierpieniu, a nawet w śmierci, tego On nie jest w stanie poprowadzić do zbawienia – taki człowiek go po prostu nie pragnie, bo największą dla niego wartością jest życie doczesne.

Dlatego niech pytanie Pawła przeszywa na wskroś i pobudza do refleksji: „Czyż nie wiadomo wam, że my wszyscy, którzyśmy otrzymali chrzest zanurzający w Chrystusa Jezusa, zostaliśmy zanurzeni w Jego śmierć?” (Rz 6,3). Nie jestem chrześcijaninem dla przyjemności i rozrywki. Nie przychodzę do kościoła, żeby nadrobić towarzyskie zaległości. Nie przystępuję do sakramentów po to, żeby się lepiej poczuć. Niedzielna Eucharystia to nie okazja do wyciszenia i złapania oddechu po tygodniu ciężkiej pracy, a spowiedź nie jest tylko zrzuceniem z siebie ciężarów grzechów, żeby na sercu było choć trochę lżej. Chrześcijaninem jestem po to, żeby doświadczyć i śmierci, i życia w nowy sposób, na co otworzył mnie chrzest święty: „Zatem przez chrzest zanurzający nas w śmierć zostaliśmy razem z Nim pogrzebani po to, abyśmy i my wkroczyli w nowe życie – jak Chrystus powstał z martwych dzięki chwale Ojca” (Rz 6,4).

 

Pełny tekst komentarza dostępny jest na portalu Deon.pl: TUTAJ 

ks. Mateusz

Używamy plików cookies Ta witryna korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności i plików Cookies .
Korzystanie z niniejszej witryny internetowej bez zmiany ustawień jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików Cookies. Zrozumiałem i akceptuję.
181 0.049118995666504