11 czerwca 2023

Celnicy i grzesznicy

10. niedziela zwykła

„Jezus, wychodząc z Kafarnaum, ujrzał człowieka imieniem Mateusz, siedzącego na komorze celnej, i rzekł do niego: «Pójdź za Mną!». A on wstał i poszedł za Nim” (Mt 9,9). Nie potrafię przejść obojętnie obok tego zdania, które słyszałem i czytałem w swoim życiu już setki razy. I to nie dlatego, że mówi ono o powołaniu Apostoła, którego imię noszę. Jedno pytanie wręcz nie daje mi spokoju: co takiego wydarzyło się w tym spotkaniu, że Mateusz dał się porwać Jezusowi? W jaki sposób Mistrz z Nazaretu wypowiedział słowa powołania? Wyobrażam sobie, z jaką miłością musiał patrzeć na tego celnika, od którego przecież ludzie raczej z niekrytą pogardą odwracali wzrok! Dla wszystkich wokół był umarły, ale Jezus zaprosił go na drogę prowadzącą do życia i otworzył przed nim nową perspektywę.

Jak bardzo było to w niesmak faryzeuszom, widać w pytaniu, z którego niechęcią do pogubionych i zwiedzionych grzechem ludzi śmierdzi na kilometr: „Dlaczego wasz Nauczyciel jada wspólnie z celnikami i grzesznikami?” (Mt 9,11). To pytanie musiało rozedrzeć serce każdemu z celników i grzeszników, którzy siedzieli wtedy z Jezusem przy jednym stole. Nie akceptujemy postawy waszego Mistrza. Dla nas zawsze będziecie nieczyści. To pytanie ma upokorzyć, sprowadzić do parteru, obudzić z pięknego snu. To słowa, które dzielą ludzi na lepszych i gorszych, na godnych i niegodnych spotkania z Panem. Widać w tym przeszywającym pytaniu zdziwienie Bożym Miłosierdziem, które nie zna granic. Ale to nie tylko zdziwienie – to przede wszystkim przeciwstawienie miłosierdzia sprawiedliwości.

W odpowiedzi Jezus kreśli przed faryzeuszami cel swojej mesjańskiej misji: „Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają. Idźcie i starajcie się zrozumieć, co znaczy: «Chcę raczej miłosierdzia niż ofiary». Bo nie przyszedłem powołać sprawiedliwych, ale grzeszników” (Mt 9,12-13). To jasny komunikat o tym, że zbawienia nie można osiągnąć własnym wysiłkiem. Nie jest ono nagrodą dla tych, którzy dążą do doskonałości, rozwijając swoją wiarę, lecz jest życiem dla tych, którzy dotąd mieli w sobie śmierć. Dopóki nie przestaniemy patrzeć na Niebo w kategorii nagrody za zasługi, dopóty Miłosierdzie Boże będzie dla nas nie do pojęcia i nie do przyjęcia.

 

Pełny tekst komentarza na portalu Deon.pl: TUTAJ 

 

Obraz: Robert Cheaib z Pixabay

ks. Mateusz

Używamy plików cookies Ta witryna korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności i plików Cookies .
Korzystanie z niniejszej witryny internetowej bez zmiany ustawień jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików Cookies. Zrozumiałem i akceptuję.
181 0.063215970993042