16 kwietnia 2023

Dotyk miłości

Niedziela Bożego Miłosierdzia

„Ale Tomasz, jeden z Dwunastu, zwany Didymos, nie był razem z nimi, kiedy przyszedł Jezus. Inni więc uczniowie mówili do niego: «Widzieliśmy Pana!»” (J 20,24-25). Dlaczego nie było Tomasza razem z innymi? Co wtedy robił? Możemy sobie gdybać i wyobrażać. Faktem jest, że nie było go razem z pozostałymi uczniami, dlatego dzielą się oni swoim doświadczeniem, którego Tomasz nie potrafi zrozumieć, więc nie przyjmuje go jako prawdziwe. Rozumiem to. Ja sam pewnie, słysząc takie opowieści, dziwnie bym się spojrzał i „swoje” pomyślał o reszcie Apostołów.

Czasami wieszamy psy na Tomaszu, że taki z niego niewierny uczeń. Jak się jednak dobrze zastanowić, to przecież jego reakcja była… całkiem właściwa. Usłyszał o tym, że innym ukazał się Jezus, o którego śmierci był przecież przekonany. Wychodzi więc na to, że uczniowie utrzymują, iż ten Jezus właśnie powstał z martwych. To przecież dość niespotykane, delikatnie mówiąc. Dziwnym byłoby więc, żeby tak od razu uwierzyć im na słowo: „Jeżeli na rękach Jego nie zobaczę śladu gwoździ i nie włożę palca mego w miejsce gwoździ, i ręki mojej nie włożę w bok Jego, nie uwierzę” (J 20,25). Co mówi Tomasz? „Nie wierzę, że to jest On!”. Tomasz chce „swojego” Jezusa – takiego, jakiego znał z codziennego przebywania z Nim i przyglądania się Mu. Chce mieć pewność, że jego przyjaciołom nic się nie przywidziało, ale że naprawdę spotkali Pana – żywego! Czy utożsamiam się z jego słowami i jego postawą? Oj, i to bardzo!

Tomasz potrzebuje dotyku. Nie tyle fizycznego, namacalnego dowodu na to, że Jezus żyje, ale doświadczenia spotkania z Panem. Tak rozumiem te słowa Jezusa: „Podnieś tutaj swój palec i zobacz moje ręce. Podnieś rękę i włóż w mój bok, i nie bądź niedowiarkiem, lecz wierzącym [dosł. nie stawaj się bez wiary, lecz wierzący]” (J 20,27). Nie widzę w tym wyrzutu: „Słyszałem, że nie uwierzyłeś kolegom! Więc podejdź no tu i sam się przekonaj!”. Tu chodzi o dotykanie ran. Jezus, pozwalając na to Tomaszowi, umożliwia mu dotknięcie i zmierzenie się z własną przeszłością i z jego zdradami wobec Mistrza. W tej scenie więc nie tyle Tomasz dotyka Jezusa, ile Jezus Tomasza. I to jest właśnie to doświadczenie, którego Apostoł tak bardzo potrzebował, by uwierzyć w zmartwychwstanie. Spotkał się z Jezusem, który go zna i kocha takiego, jakim jest.

 

Pełny tekst komentarza dostępny jest na portalu Deon.pl: TUTAJ

 

 

ks. Mateusz

Używamy plików cookies Ta witryna korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności i plików Cookies .
Korzystanie z niniejszej witryny internetowej bez zmiany ustawień jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików Cookies. Zrozumiałem i akceptuję.
181 0.055227041244507