Niedziela Palmowa rozpoczyna Wielki Tydzień. Uwielbiam ten czas. Nie tylko dlatego, że w liturgii dużo się „dzieje”. Ale przede wszystkim dlatego, że te dni skłaniają do głębokich religijnych przeżyć. No, chyba że zatrzymamy się tylko na zajączkach, kolorowych jajkach, baziach i święconce. Polecam jednak opcję bardziej wymagającą – zagłębić się w to, co wspominamy i uobecniamy w Wielkim Tygodniu, a szczególnie podczas Świętego Triduum Paschalnego. To może być wyzwanie, owszem. Ale to, co wymaga od człowieka wysiłku, kształtuje go i pozostawia w nim ślad.
Chociaż liturgię rozpoczynamy dziś od procesji z palmami lub przynajmniej od ich pobłogosławienia, to jednak wszystko skoncentrowane jest na Męce i Śmierci Chrystusa. Mamy patrzeć na krzyż i coś poczuć. Nie chodzi o poczucie winy i wyrzuty sumienia. Nie chodzi też o smutek i płacz nad cierpiącym Zbawicielem. Mam poczuć, że to dzieje się we mnie. Droga krzyżowa ma mnie dotknąć, przeszyć i pozwolić na to, żebym Bogu pokazał moje wnętrze przekonany, że to, co spotkało dwa tysiące lat temu Jezusa z Nazaretu, nie jest historią, lecz moją teraźniejszością.
Kiedy będziesz słuchać odczytywanej przez kilkanaście minut Pasji lub samemu zmierzysz się z tym tekstem, spróbuj się w tym odnaleźć. Nie traktuj tego jako przywoływania przeszłości, ale niech to będzie dla ciebie odkrywaniem i nazywaniem tego, co dzieje się teraz w twoim sercu. Być może odnajdujesz się w postaci Judasza, który „szukał sposobności, żeby Go wydać” (Mt 26,16), a potem przygniotły go wyrzuty sumienia. Może jednak czujesz się pewny w swojej wierze jak Piotr, który zapewniał: „Choćby wszyscy zwątpili w Ciebie, ja nigdy nie zwątpię. (…) Choćby mi przyszło umrzeć z Tobą, nie zaprę się Ciebie” (Mt 26,33.35). Wiemy, jak krucha to była wiara. Patrząc na Getsemani i śpiących uczniów, widzisz siebie? To ciebie więc Jezus zachęca: „Czuwajcie i módlcie się, abyście nie ulegli pokusie; duch wprawdzie ochoczy, ale ciało słabe” (Mt 26,41). Może czujesz się czasem jak Jezus? Odrzucony, sponiewierany, wyśmiany… Na różny sposób możemy przeżywać swój krzyż.
Pełny tekst komentarza dostępny jest na portalu Deon.pl: TUTAJ