Wiara to nie tylko bierne przyjmowanie i wyznawanie dogmatycznych prawd, które uważa się za niepodlegające dyskusji. Wiara nie jest też jedynie zachwycaniem się wielkością i wspaniałością Boga, który dał początek istnieniu wszelkiego stworzenia. Wiara to także (a może i przede wszystkim) świadczenie o Nim innym ludziom, którzy Go jeszcze nie znają. Jezus skierował do swoich uczniów bardzo wymagające zdanie – i kieruje je także do nas, kiedy słuchamy odczytywanego podczas liturgii Bożego Słowa: „Wy jesteście solą dla ziemi. (…) Wy jesteście światłem świata” (Mt 5,13.14).
Wynika z tego, że świadczenie o Bogu to nie tylko zwykłe wspominanie o tym, że ktoś taki jest – że jest jakaś Siła Wyższa, Istota Absolutna, czyli Ktoś, kto jest początkiem i przyczyną świata, który znamy i w którym przyszło nam żyć. Świadczenie ma być bardzo wyrazistym aktem, który widać w konkretnych czynach: „Dziel swój chleb z głodnym, do domu wprowadź biednych tułaczy, nagiego, którego ujrzysz, przyodziej i nie odwracaj się od współziomków.” (Iz 58,7). Nie chodzi więc jedynie o przyznanie się do Ojca, ale przede wszystkim o nadawanie światu nowego smaku – smaku Królestwa Bożego.
Chrześcijanie mają być solą dla świata, który sam w sobie jest przecież bardzo mdły w smaku, ponieważ to, co proponuje człowiekowi, choć może w pierwszej chwili wydawać się wspaniałe i pociągające, jest niczym w porównaniu z wiecznością – obietnicą złożoną przez Boga tym, którzy Go uznają i wypełniają Jego wolę. Chrześcijanie mają być światłem świata, który swoimi błyskotkami nie jest w stanie oświetlić człowiekowi całej drogi jego życia, i mają wskazywać innym na cel, jakim jest życie wieczne: „Tak niech wasze światło jaśnieje przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie” (Mt 5,16).
Pełny tekst komentarza dostępny jest na portalu Deon.pl: TUTAJ