W dzisiejszej Ewangelii z ust uwięzionego Jana Chrzciciela, poprzez poselstwo, pada dość dziwne pytanie, którego być może byśmy się po nim nie spodziewali: „Czy Ty jesteś Tym, który ma przyjść, czy też innego mamy oczekiwać?” (Mt 11,3). Czyżby Poprzednik zwątpił w Jezusa? Może doświadczenie uwięzienia, które było konsekwencją jego niezłomnej postawy wzywającego do nawrócenia, zrodziło w nim frustrację, kiedy widział, że Jezus działa tak bardzo łagodnie, a nie jak eschatologiczny Sędzia? Przecież Jan, kiedy zapowiadał przyjście Mesjasza, mówił: „On was chrzcić będzie Duchem Świętym i ogniem. Ma On wiejadło w ręku i oczyści swój omłot: pszenicę zbierze do spichlerza, a plewy spali w ogniu nieugaszonym” (Mt 3,11-12). Tymi słowami zdradził swoją wizję mesjańskiej misji Jezusa.
Trudno jednak jednoznacznie powiedzieć, dlaczego Jan Chrzciciel kieruje do swojego Kuzyna takie pytanie. Może rzeczywiście inaczej wyobrażał sobie Mesjasza (jako tego, który przyjdzie sądzić i karać) i oczekiwał stanowczego rozprawienia się z grzesznikami, skoro sam siedział już w więzieniu. A może zadał to pytanie ze względu na swoich uczniów, chcąc skłonić Jezusa do konkretnej deklaracji i rozwiać wątpliwości tych, którzy jeszcze niepewni byli Jego mesjańskości. Jakiekolwiek były jego motywacje, stało się to dla Jezusa okazją do tego, żeby sam powiedział ludowi o sobie – jak On rozumie swoją misję, kim właściwie jest i po co przyszedł na świat: „Idźcie i oznajmijcie Janowi to, co słyszycie i na co patrzycie: niewidomi wzrok odzyskują, chromi chodzą, trędowaci doznają oczyszczenia, głusi słyszą, umarli zmartwychwstają, ubogim głosi się Ewangelię. A błogosławiony jest ten, kto we Mnie nie zwątpi” (Mt 11,4-6).
I ta odpowiedź, której Jezus na Janowe pytanie udzielił, niby rozwiewa wątpliwości, ale pozostawia też pewien niedosyt. Szczególnie zastanawiają słowa, które stają się zapowiedzią gorszących wydarzeń Chrystusowej męki, a potem śmierci na krzyżu, które wystawią wiarę wielu na niezwykle wymagającą próbę: „A błogosławiony jest ten, kto we Mnie nie zwątpi” (Mt 11,6). Tłumaczy się te słowa również w następujący sposób, który bardziej odpowiada greckiemu oryginałowi: „A błogosławiony który się ze mnie nie gorszy”. Jezus uświadamia swoim słuchaczom, że jego misja trwa, że jeszcze się nie dopełniła. Zachęca więc do uważnego oraz pełnego wiary trwania przy Jego boku i korzystania z każdej chwili z Nim spędzonej, by wytężając zmysły na Boże działanie dostrzec mesjańskie znaki towarzyszące działalności Mistrza z Nazaretu, a zapowiadane przez proroków już od dawna: „Wtedy przejrzą oczy niewidomych i uszy głuchych się otworzą. Wtedy chromy wyskoczy jak jeleń i język niemych wesoło krzyknie” (Iz 35,5-6).
Pełny tekst komentarza dostępny jest na portalu Deon.pl: TUTAJ