Sędzia z dzisiejszej Ewangelii, „który Boga się nie bał i nie liczył się z ludźmi” (Łk 18,2), to nie obraz Boga, choć często takie właśnie Jego wyobrażenie w sobie nosimy. Ten „niesprawiedliwy sędzia” to świat. Wdowa to Kościół, który daje świadectwo swojej wiary przed innymi. Wytrwałość w modlitwie, bo to w sumie przede wszystkim o niej mówi dzisiejsza liturgia słowa, jest świadectwem prawdziwości wiary, jest świadectwem całkowitego zaufania woli Bożej. Przeciw tak mocnemu świadectwu, opartemu na wytrwałości w czasach próby, trudno cokolwiek powiedzieć, trudno je podważyć.
Wytrwałość w modlitwie jest (a przynajmniej być powinna) nieodłączną towarzyszką wiary. Nie istnieje wiara pozbawiona wytrwałości, ani wytrwałość, która nie ma byłaby oparta na zaufaniu wobec obietnicy. Obie tworzą naczynia połączone: jeśli jedno się napełnia, pełne jest i drugie, ale jeśli opróżnia się jedno z nich, oba stają się puste. Wytrwałość w modlitwie i wiara są podnoszeniem rąk do góry, jak czynił to Mojżesz podczas walki z Amalekitami: „Jak długo Mojżesz trzymał ręce podniesione do góry, Izrael miał przewagę. Gdy zaś ręce opuszczał, miał przewagę Amalekita” (Wj 17,11). Człowiek wytrwały w wierze wznosi swoje oczy ku Bogu: „Wznoszę swe oczy ku górom: skąd nadejść ma dla mnie pomoc? Pomoc moja od Pana, który stworzył niebo i ziemię” (Ps 12,1-2).
Gesty te, podnoszenie rąk i wpatrywanie się w niebo, oznaczają szukanie sił w wyłącznie Bogu i wyczekiwanie pomocy właśnie od Niego – oznaczają zdanie się na wolę Tego, który „czuwa nad Izraelem” (Ps 121,4). Dzięki wytrwałości w modlitwie człowiek może umocnić swoją wiarę i stać się zdolnym do tego, by dawać o niej świadectwo w każdym czasie: „(…) głoś naukę, nastawaj w porę, nie w porę, w razie potrzeby wykaż błąd, poucz, podnieś na duchu z całą cierpliwością, ilekroć nauczasz” (2 Tm 4,2).
Pełny tekst komentarza dostępny jest na portalu Deon.pl: TUTAJ
Zdjęcie dodane przez Mikhail Nilov: TUTAJ