31 lipca 2022

Bóg zamieszany w codzienność

18. niedziela zwykła

Do tematu Królestwa Bożego możemy podejść na dwa sposoby: albo potraktujemy je jako melodię przyszłości, czyli w gruncie rzeczy jako coś nierealnego, co nijak ma się do naszego tu i teraz – takie tam opowiadanko, że niby kiedyś będzie lepiej, bo żyć będziemy w lepszym świecie bez łez i cierpienia; albo będzie ono dla nas rzeczywistością, która może mieć znaczący wpływ na nasz świat i na nasze relacje. Przyjście Syna Bożego na świat w ludzkim ciele jest ze strony Boga zainaugurowaniem Królestwa Niebieskiego.

Jednak ciągle mało jest w nas wiary w przyszłe życie, stąd tyle troski o życie doczesne. Owszem, jest ono najwspanialszym darem od Boga, ale nie dlatego, że możemy przeżyć piękne chwile tutaj, na ziemi, ale dlatego, że ono zaczyna się, ale się nie kończy, bo swoją kontynuację ma mieć właśnie w Królestwie Niebieskim. Dowodem na to, jak bardzo tego nie rozumiemy i nie przyjmujemy, jest zdanie, które pada z ust „kogoś z tłumu” w czytanym dziś fragmencie Łukaszowej Ewangelii: „Nauczycielu, powiedz mojemu bratu, żeby się podzielił ze mną spadkiem” (Łk 12,13). Jest to wołanie o sprawiedliwość. Ktoś czuje się poszkodowany, nieuczciwie potraktowany. Jest tego trochę i w naszych modlitwach, prawda? Tego wołania o sprawiedliwość.

Tutaj jednak przypomina mi się scena z kultowej komedii „Sami swoi”, gdy Kazimierz Pawlak udawał się do sądu, na rozprawę w procesie z Kargulem, jego matka Leonia, wręczając mu dwa granaty, powiedziała: „Sąd sądem, ale sprawiedliwość musi być po naszej stronie”. I ta scena jest pytaniem, które powinniśmy sobie postawić: czy rzeczywiście chcę sprawiedliwości, czy jednak chodzi o to, żeby wyszło na moje?

Próbujemy mieszać Boga w nasze ziemskie problemy, w nasze międzyludzkie spory. I dobrze robimy, bo na tym właśnie polega chrześcijańska wiara – jest ona mieszaniem Boga do naszej codzienności. I to wcale człowiek na to nie wpadł, żeby Boga uczynić sobie tak biskim, ale to przecież On sam stał się w Chrystusie człowiekiem, niesamowicie skracając dystans między Stwórcą a stworzeniem! Nie możemy jednak oczekiwać, że Bóg będzie rozwiązywał sprawy według naszych wytycznych. Po to przecież Go do naszej codzienności zapraszamy, żeby ją uporządkował… po Bożemu.

 

Pełny tekst komentarza dostępny jest na portalu Deon.pl: TUTAJ

ks. Mateusz

Używamy plików cookies Ta witryna korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności i plików Cookies .
Korzystanie z niniejszej witryny internetowej bez zmiany ustawień jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików Cookies. Zrozumiałem i akceptuję.
177 0.082165002822876