29 maja 2022

Rozstanie z Jezusem?

Uroczystość Wniebowstąpienia Pańskiego

Wciąż przyłapuję się na tym, że Wniebowstąpienie odbieram jako smutne wydarzenie – pożegnanie z Jezusem: „A kiedy ich błogosławił, rozstał się z nimi i został uniesiony do nieba” (Łk 24,51). Naprawdę dramatycznie to brzmi: rozstał się z nimi. Po euforii wywołanej Zmartwychwstaniem i po czterdziestu dniach doświadczania chrystofanii, czyli spotkań ze Zwycięzcą Śmierci, w których Pan wzmacniał wiarę uczniów, nadszedł dla Apostołów moment rozstania z Mistrzem, któremu towarzyszyli przez kilka lat, którego stracili i odzyskali na nowo, by teraz znów Go stracić, ale już bezpowrotnie.

Uczniowie po raz ostatni widzą Jezusa w Jego cielesnej postaci… Nie dziwi więc fakt, że uporczywie wpatrują się w niebo, w ten jeden ostatni punkt, gdzie jeszcze ich oczy były w stanie Go dostrzec. Co innego daje jednak dużo do myślenia: „Oni zaś oddali Mu pokłon i z wielką radością wrócili do Jerozolimy, gdzie stale przebywali w świątyni, wielbiąc i błogosławiąc Boga” (Łk 24,52-53). Naprawdę? Z radością? Wielbiąc i błogosławiąc Boga? Za co? Za to, że teraz Jezus zostawił ich na pastwę losu? Za to, że posłał ich między wilki na pożarcie? Po co zmartwychwstawał, skoro teraz muszą sobie radzić sami? Próbowałem nieraz postawić się w ich sytuacji, wczuć się w całe to wydarzenie… Zadawałem sobie wtedy pytania, co czuję i co myślę, kiedy Jezus na moich oczach wstępuje do nieba? Czy cieszę się, tak jak Apostołowie, czy jednak odczuwam tęsknotę za Jezusem? O czym myślę, kiedy już Go nie widzę?

Takie i podobne im pytania wynikają zwyczajnie z emocji związanych z ostatecznym rozstaniem z Przyjacielem. Uczniowie musieli jednak mieć ogromną wiarę i zaufanie wobec Jezusa, a to otwierało ich serca na przyjęcie tego, co do nich powiedział: Duch Święty zstąpi na was, otrzymacie Jego moc i będziecie moimi świadkami w Jerozolimie i w całej Judei, i w Samarii, i aż po krańce ziemi” (Dz 1,8). Od tej chwili oczekują spełnienia obietnicy Zesłania Ducha Świętego. Z wytęsknieniem wypatrują Jego mocy, która uzdolni ich do głoszenia Ewangelii bez względu na granice państw i mocarstw, nie oglądając się na różnice kulturowe i etniczne. Mają dotrzeć aż na krańce znanego im świata – wierzą Jezusowi, że jest to możliwe, chociaż pewnie w tamtym momencie wydawało się im to bardzo odległe.

 

Pełny tekst komentarza dostępny jest na portalu Deon.pl: TUTAJ

ks. Mateusz

Używamy plików cookies Ta witryna korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności i plików Cookies .
Korzystanie z niniejszej witryny internetowej bez zmiany ustawień jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików Cookies. Zrozumiałem i akceptuję.
177 0.08353590965271