Bardzo chwytliwe jest hasło, że chrześcijanie (Kościół) powinni iść z duchem czasu, że powinni dostosować się do świata i jego zasad, że powinni być bardziej postępowi. Widać w takim oczekiwaniu znamiona utożsamiania zbawienia z budowaniem na ziemi Królestwa Bożego albo jego wersji bez Boga (nazwijmy ją Królestwem Szczęścia i Dobrobytu). Stawia się tu znak równości pomiędzy rozwojem Królestwa Bożego (w jego doczesnym wymiarze) a tzw. postępem cywilizacyjnym. Nie jest wykluczone, że te dwie rzeczywistości mogą iść ze sobą w parze, że mogą się przenikać i uzupełniać. Ale nie muszą. I wielokrotnie nie idą.
Wynika to z jednej prostej rzeczy, która dla wielu jest trudna do przyjęcia i do zrozumienia: chrześcijanie mają być nie z tego świata, ponieważ ich Król, choć sam stał się człowiekiem, a przez to wszedł w ten świat i w jego historię, to jednak po to, by ukierunkować go w stronę Nieba. To z kolei nie oznacza jednak, że mamy być oderwani od życia i chodzić z głową w chmurach. To nie oznacza, że nie liczą się nasze obowiązki dnia codziennego i że jako chrześcijanie nie mamy aktywnie włączać się w rozwój cywilizacyjny, bo przecież i tak umrzemy, a naszym celem jest Niebo.
Mamy dobrze poznać życie, które otrzymaliśmy od Boga, i świat, który jest przecież Jego dziełem – po to, by móc skutecznie przemieniać je dzięki Ewangelii: „Jeśli Mnie kto miłuje, będzie zachowywał moją naukę, a Ojciec mój umiłuje go i przyjdziemy do niego, i mieszkanie u niego uczynimy” (J 14,23). Największe zmiany w życiu chrześcijanina, a w konsekwencji również w życiu tych, którzy z nim mają styczność i powiązani są z nim siecią relacji, następują wtedy, gdy pozwoli on, żeby to Jezus kierował nim przez swoje Słowo. Zachowując naukę Ewangelii, pozwalam Bogu być ze mną i działać przeze mnie.
Trzeba więc, byśmy jako chrześcijanie bardziej trzymali się Ducha Świętego niż ducha czasu. Jest to dla nas gwarancją tego, że nigdy w naszej wierze nie zbłądzimy i – co ważniejsze – nigdy nie sprowadzimy jej do zadania doglądania muzealnych eksponatów z minionej epoki, których strach dotykać, żeby ich nie uszkodzić i nie zniszczyć: „Duch Święty, którego Ojciec pośle w moim imieniu, On was wszystkiego nauczy i przypomni wam wszystko, co Ja wam powiedziałem” (J 14,26).
Pełny tekst komentarza dostępny jest na portalu Deon.pl: TUTAJ