Zdrowa religijność stawia sobie często potrzebne i weryfikujące pytanie: czy w mojej relacji z Panem Bóg nadal jest Bogiem, czy może jednak to ja próbuję być „bogiem” dla Boga? Księga Powtórzonego Prawa możemy zobaczyć, jaka jest religijność, w której każdy, Bóg i człowiek, jest na swoim miejscu. Tylko w takim przypadku człowiek jest w stanie zdobyć się na takie wyznanie: „Wyprowadził nas Pan z Egiptu mocną ręką i wyciągniętym ramieniem wśród wielkiej grozy, znaków i cudów. Przyprowadził nas na to miejsce i dał nam ten kraj opływający w mleko i miód. Teraz oto przyniosłem pierwociny płodów ziemi, którą dałeś mi, Panie” (Pwt 26,8-10).
Niestety, czasami zachowujemy się wobec Boga jak Szatan kuszący Jezusa na pustyni. Domagamy się od Niego dostatku, zaradzenia naszym doczesnym potrzebom: „Jeśli jesteś Synem Bożym, powiedz temu kamieniowi, żeby stał się chlebem” (Łk 4,3). Chcemy, żeby spełniał naszą wolę, a wtedy będziemy Mu całkowicie oddani: „Jeśli więc upadniesz i oddasz mi pokłon, wszystko będzie Twoje” (Łk 4,7). Wystawiamy Go na próbę, żeby dowiódł swojej miłości do nas, oczekujemy znaków: „Jeśli jesteś Synem Bożym, rzuć się stąd w dół” (Łk 4,9).
Zadziwiające jest to, jak bardzo może być odwrócony ten porządek w relacji Bóg-człowiek! Odpowiedzi Jezusa są zawsze konkretne. To nie ten świat jest celem samym w sobie. To nie człowiek ma „ujarzmić” Boga, lecz Bóg chce przekonać człowieka do zaufania Mu. To nie znaki budują wiarę, ale pełna miłości relacja, w której Osobowy Bóg daje się poznać człowiekowi.
Pełny tekst komentarza jest dostępny na portalu Deon.pl: TUTAJ