7 grudnia 2019

Pielgrzymka do Ziemi Świętej

Pielgrzymuję nie do kamieni, lecz do widoków w których miejsce ziemi

Pielgrzymuję nie do kamieni, lecz do widoków w których miejsce ziemi
przepływają wciąż w jedną zatokę, a jest nią zatoka wzroku.
Zatoka ta głęboko zapuszcza się w ląd.
Lądem jest człowiek.
Pielgrzymuję do tożsamości.
Pielgrzymuję nie do kamieni ułożonych w ten sam węgieł domu,
tenże sam bruk ulicy, w palenisko to samo.
Jest tożsamość odnajdywania się w krajobrazie.
Do niej pielgrzymuję. To miejsce jest święte.
                   (Karol Wojtyła, Poezja, Kraków 1998r.)

 

W dniach 30.11 - 7.12.2019 roku uczestniczyłam w pielgrzymce do Ziemi Świętej. Duchową opiekę nad 53 uczestnikami pielgrzymki miał ks. Prałat Piotr Tworek. Po sprawnej odprawie bagażowo - biletowej w Gdańsku Rębiechowie udaliśmy sie na pokład samolotu. Po bezpiecznej podróży wylądowaliśmy w Tel Awiwie. Tam poznaliśmy naszego przewodnika po Ziemi Świętej - Ks. Prof. Mirosława Jasińskiego.

Ten czas pielgrzymki to dosłownie "chodzenie po śladach Jesusa"- od Jego Narodzenia aż do Wniebowstąpienia i Zesłania Ducha św. W czasie zwiedzania wielu miejsc świętych mogłam sobie uświadomić, że całe nasze życie jest na-ŚLAD-owaniem, wkładaniem swoich stóp w ślady pozostawione przez Jezusa.

Najbardziej przeżyłam zwiedzanie Betlejem - miasta Narodzenia Jezusa. Cała nasza grupa stojąc w kolejce oczekiwała na wejście do groty Bożego Narodzenia. Miałam niesamowita łaskę, gdyż nasz przewodnik Ks. Mirosław wprowadził mnie inną drogą do groty. Schodząc po kilkunastu wąskich schodach weszłam do groty. Przed małym ołtarzem, wzniesionym nad srebrną gwiazdą, znaczącą miejsce narodzin Jezusa, zobaczyłam ludzi którzy klękając i całując Gwiazdę przesuwali się do wyjścia. Po ucałowaniu miejsca Narodzin Zbawiciela mogłam spędzić dużo czasu na rozważaniu tajemnicy Bożego Narodzenia. Uświadomiłam sobie, że w tym miejscu słychać "TU  BÓG PRZYCHODZI DO MNIE I DO CIEBIE, DO KAŻDEGO CZŁOWIEKA.

Niesamowitym przeżyciem był rejs statkiem po Jeziorze Galilejskim w czasie którego Ks. Mirosław odczytał fragment Pisma św. - uciszenie burzy. Zwiedzanie Muzeum Holokaustu Yad Vashem, Wieczernik, Droga Krzyżowa oraz Bazylika Grobu Pańskiego, kościół św. Anny. Nie sposób wymienić wszystkich miejsc, w których Pan napełniał nas swoją łaską.

Dziękuję Bogu za czas życiowych rekolekcji, ks. Mirosławowi za przepiękne wtajemniczanie nas w pielgrzymowaniu po Ziemi Świętej, ks Piotrowi za zorganizowanie pielgrzymki, p. Zdzisławowi z biura Trawel oraz wszystkim uczestnikom, z którymi mogłam przeżyć wspaniałe dni.  (S. Leticja Tworek)

 

Pielgrzymka do Ziemi Świętej z Parafii Matki Bożej Fatimskiej w Gdańsku-Żabianka.

Podróż życia czyli moje wspomnienie Pielgrzymki do Ziemi Świętej.

Pielgrzymka trwała 7 dni i miała miejsce w dniach od 30.11.2019 do 6.12.2019.

Wśród 53 Pielgrzymów byli również Pielgrzymi z gdańskiej dzielnicy "Przymorze". 

Dobrym Duchem Pielgrzymki był Proboszcz Parafii ks. Prałat Piotr Tworek.

Wspaniałym przewodnikiem i organizatorem był ks. dr Mirosław Jasiński.

Nawet pogoda dopisała. Pierwsze dni to ok. 25 stopni, ostatnie dwa dni ok. 20 stopni.

            Na świecie jest wiele pięknych, historycznych miejsc: Egipt, Turcja, Hiszpania, Grecja, Włochy. Bywałem trochę w świecie "tu i tam", w Europie, w USA, ale tym razem to nie była zwykła wycieczka. To była PIELGRZYMKA. Pielgrzymka do Ziemi Świętej. Bez wątpliwości teraz wiem, że to była też podróż życia. Wierzę, że nie tylko dla mnie. Bo to nie było tylko zwiedzanie świętych miejsc znanych każdemu od dziecka: Betlejem, Nazaret, Jerozolima. To była codzienna poranna msza (każdego dnia w innej świątyni) i codzienna komunia święta. To były też modlitwy i radosne śpiewy. Zarówno w świątyniach jak i w autokarze. Trzeba było usłyszeć "Dzisiaj Betlejem" śpiewane przez nas w kościele św. Katarzyny tuż obok Bazyliki Narodzenia w Betlejem... Tam skąd są transmitowane pasterki na cały świat. Niezapomniane uczucie! Trzeba było zobaczyć miny hiszpańskich pielgrzymów śpiewających "Barkę" po hiszpańsku zagłuszonych przez nas donośnym "O Panie, to Ty na mnie spojrzałeś. Twoje usta dziś wyrzekły me imię!..." 

To był także chrzest w rzece Jordan oraz odnowienie ślubów małżeńskich (9 par) w Kanie Galilejskiej. Poza Golgotą i Grobem Pańskim największe wrażenie wywarła na mnie obecność w ciemnicy, w której skazany Jezus spędził ostatnią ziemską noc w oczekiwaniu na nieuchronną śmierć przez ukrzyżowanie. Wrażenie potęgowała modlitwa - jak skarga Jezusa (Psalm 88) - mówiona przez ks. Jasińskiego. Ale po kolei.

 

Dzień pierwszy. Sobota 30 listopada

            O godz. 3 w nocy wylecieliśmy samolotem linii izraelskich, a ok. godz, 8 rano (czasu miejscowego, w Izraelu jest "godzina do przodu") szczęśliwie lądujemy na lotnisku im. Ben Guriona w Tel Awiwie. Brawa dla pilotów! Na lotnisku czekał już na nas ks. dr Mirosław Jasiński, a przed lotniskiem autokar z kierowcą.

            Prosto z lotniska pojechaliśmy do Cezarei Nadmorskiej (nie mylić z Filipową) założonej przez króla Judei Heroda Wielkiego (nazwane na cześć Cezara Oktawiana Augusta), ślad dawnej potęgi Imperium Rzymskiego. Przez prawie 600 lat była oficjalną stolicą rzymskiej prowincji Judei. Tu był więziony św. Paweł. Podziwialiśmy akwedukt z II w n.e. wznoszący się na 28 arkadach i ciągnący się wzdłuż wybrzeża Morza Śródziemnego, który zaopatrywał starożytną Cezareę w wodę. W 1961 roku archeolodzy odnaleźli tutaj płytę z inskrypcją „Poncjusz Piłat, prefekt Judei, podarował Tiberieum mieszkańcom Cezarei”. Oryginał płyty znajduje się w Muzeum Izraela w Jerozolimie.

            Z Cezarei pojechaliśmy do Hajfy. Tam zwiedziliśmy klasztor karmelitów bosych Stella Maris położony na górze Karmel (Hakkarmel - winnica Boga) wzniesiony nad grotą, w której ukrywał się prorok Eliasz przed gniewem królowej Jezebel i króla Achaba po tym, jak zabił kapłanów bałwochwalczego kultu Baala na szczycie góry Karmel. Z góry Karmel podziwialiśmy piękną panoramę zatoki i portu w Hajfie z widokiem w oddali konturów wzgórz Libanu (zdj. nr 7), a także przepiękne tarasowe perskie ogrody Bahaitów (zdj. nr 9). Bahaici nie uznają władzy duchownej oraz żadnej obrzędowości, ale uznają święte księgi. Religia Bahai głosi jedność w Bogu i braterstwo ludzkości.

Z Hajfy przyjechaliśmy do hotelu "Golden Crown" w Nazarecie, gdzie po umyciu się, rozpakowaniu bagaży, zjedzeniu kolacji i po prysznicu nie mieliśmy już siły na nic więcej poza snem.

 

Dzień drugi. Niedziela 1 grudnia.

Niedziela, ale pobudka o 6 rano! Nie ma czasu na stratę czasu! Śniadanie o 6.45 i o 7.30 wyjazd w trasę. Cel podróży: Góra Tabor, a na niej Bazylika Przemienienia Pańskiego (zdj. 10-16).

            Góra Tabor ma wysokość 588 m n.p.m. i góruje nad wschodnią krawędzią Doliny Jezreel w Dolnej Galilei, na północy Izraela. Była miejscem wydarzenia z życia Jezusa, opisanego w Biblii przez trzech ewangelistów Mateusza, Marka i Łukasza: trzej apostołowie ujrzeli tu swojego mistrza rozmawiającego z Mojżeszem i Eliaszem. Ważne jest, że Przemienienie odbyło się na górze, która w Biblii zawsze oznacza miejsce szczególnej bliskości Boga. W życiu Jezusa, wiele wydarzeń dokonało się właśnie na górze. Były to m.in. Góra Kuszenia, Góra Wielkiego Kazania, Góra Modlitwy, Góra Udręki (Góra Oliwna), Góra Krzyża (Golgota) i wreszcie Góra Wniebowstąpienia. Święto Przemienienia Pańskiego jest ważnym świętem kościelnym obchodzonym 6 sierpnia.

„Po sześciu dniach Jezus wziął z sobą Piotra, Jakuba i brata jego Jana i zaprowadził ich na górę wysoką, osobno. Tam przemienił się wobec nich: twarz Jego zajaśniała jak słońce, odzienie zaś stało się białe jak światło. A oto im się ukazali Mojżesz i Eliasz, którzy rozmawiali z Nim. Wtedy Piotr rzekł do Jezusa: Panie, dobrze, że tu jesteśmy; jeśli chcesz, postawię tu trzy namioty: jeden dla Ciebie, jeden dla Mojżesza i jeden dla Eliasza.) Gdy on jeszcze mówił, oto obłok świetlany osłonił ich, a z obłoku odezwał się głos: To jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie, Jego słuchajcie! Uczniowie, słysząc to, upadli na twarz i bardzo się zlękli”.

/Ewangelia Mateusza 17,1-6./

„A gdy schodzili z góry, przykazał im, aby nikomu nie rozpowiadali o tym, co widzieli, zanim Syn Człowieczy nie powstanie z martwych. Zachowali to polecenie, rozprawiając tylko między sobą, co znaczy powstać z martwych.

/Ewangelia Marka 9,9-18/

            Następnym przystankiem w podróży jest Kana Galilejska (zdj. nr 29-36) i sanktuarium pierwszego cudu (znaku - jak mówił ks. Jasiński), w którym została odprawiona msza święta, ks. Jasiński wygłosił wzruszającą homilię, po której nastąpiła jeszcze bardziej wzruszająca chwila: o odnowienie ślubów małżeńskich przez 9 par. Nikt nie wstydził się łez, które pojawiły się w oczach "nowożeńców"... Jak zauważyłem również w oczach ks. Piotra. Chwila odpoczynku, robimy zdjęcia, kupujemy pamiątki, a zwłaszcza wino kanejskie.

            Z Kany wróciliśmy do Nazaretu, gdzie zwiedziliśmy Bazylikę Zwiastowania, w miejscu gdzie Archanioł Gabriel zwiastował Maryi, że stanie się Matką Syna Bożego. Na jednej ze ścian jest polska tablica, ufundowana przez Polaków, którzy w Nazarecie przebywali wraz z armią Andersa w latach 1943-1947. Na tablicy umieszczono modlitwę: „Powróć nas na Ojczyzny łono”. W Bazylice znajduje się część domu Marii w postaci groty. Grotę zwiedził w 1799 roku Napoleon Bonaparte. W bezpośrednim sąsiedztwie Bazyliki, w miejscu gdzie znajdował się warsztat ciesielski św. Józefa do którego przylegał dom, w którym wychowywał się i dojrzewał Jezus, znajduje się kościół św. Józefa. Przed chwilą jeszcze świeciło słońce, było ciepło (ok. 25 stopni) a tymczasem słońce szybko zaszło, zrobiło się ciemno i... zimno!

Dobrze, że zabrałem ze sobą kurtkę. Szkoda tylko, że zostawiłem ją w autokarze... Czas wracać do hotelu. Zjeść ciepłą obiado-kolację i odpocząć po trudach i... emocjach całego dnia. Wieczorem pakowanie bagaży, bo już ostatnia noc w Nazarecie - od jutra nocujemy w Betlejem.

 

 Dzień trzeci. Poniedziałek 2 grudnia.

            6.45 śniadanie. Zabieramy ze sobą bagaże, bo wieczorem jedziemy do hotelu "Paradise" (Raj) w Betlejem. 7.30 wyjazd do Kafarnaum nad Jeziorem Galilejskim (zdj. nr 37-44).

            Jezioro Galilejskie (od nazwy prowincji Galilea) zwane Tyberiadzkim (od nazwy miasta Tyberiada) a także Genezaret (od żyznej równiny w Galilei). Jest to największy zbiornik słodkiej wody nie tylko Izraela, ale w całym regionie. Kafarnaum to ośrodek działalności Jezusa. Stoi tam dom św. Piotra, a raczej dom jego teściowej, u której apostoł mieszkał, a właściwie to ruiny tego domu. Na ruinach stoi kościół św. Piotra uznawany za „pierwszy kościół na świecie". Obok są ruiny Białej Synagogi, gdzie zrobiliśmy sobie grupowe zdjęcie. Synagoga została zbudowana ok. 460 roku na miejscu wcześniejszej synagogi, w której modlił się i nauczał Jezus.

            Z Kafarnaum udaliśmy się do oddalonej o 3 km Tabghy (zdj. nr 45-50). Nad brzegiem Jezioro Galilejskiego na Górze Błogosławieństw znajduje się Sanktuarium upamiętniające Kazanie Pana Jezusa - Kościół Prymatu św. Piotra (zdj. nr 45). Kościół został wybudowany w miejscu, w którym według tradycji Jezus ukazał się swoim uczniom wracającym z nieudanego połowu ryb po swej śmierci po raz trzeci. Przed ołtarzem wznosi się skała „Mensa Christi” na której spożyli wspólny posiłek. Tutaj Jezus trzykrotnie pytał Piotra: Szymonie, synu Jana, czy kochasz mnie? Tutaj Jezus przekazał Piotrowi władzę (prymat) nad Kościołem mówiąc "Paś owce moje".

Starożytne schody prowadzą w kierunku Jeziora Galilejskiego, na których stał Jezus wpatrując się w wodę. Między kościołem a jeziorem znajduje się dwanaście kamieni w kształcie serca, zwanych „dwunastoma tronami” apostołów. Są to pozostałości kolumn po kościele „Dwunastu Tronów” upamiętniającego słowa Chrystusa o apostołach, którzy sądzić będą dwanaście pokoleń Izraela, siedząc na dwunastu tronach.

            Kolejna atrakcja to rejs statkiem po Jeziorze Galilejskim (zdj. nr 51-56). Na maszt zostaje wciągnięta flaga Polski, śpiewamy hymn państwowy i ruszamy. Po pierwszych wrażeniach zaczyna się zabawa: gra muzyka "Shalom ajelhem" i "Hava Nagila" i niemal wszyscy tańczą. "Shalom alejhem" to żydowskie pozdrowienie „Pokój wam”, na które odpowiada się "Alejchem szalom" - „i wam pokój”. "Hava Nagila" (Radujmy się) – to ludowa pieśń żydowska śpiewana na święta, m.in. na Chanukę.

            Na horyzoncie z jednej strony Kafaranum i Tabgha oraz masyw góry, po drugiej stronie jeziora Wzgórza Golan, które otaczają całą wschodnią część jeziora po Syrię i Liban. Po rejsie idziemy na podwieczorek. Danie główne - ryba św, Piotra. Czyli tylapia.

            Z Tabghy jedziemy do Magdali. (zdj. nr 57-58) Nazwa pochodzi od hebrajskiego słowa migdal – wieża. Józef Flawiusz pisze o niej jako o mieście liczącym 40.000 mieszkańców.

Fakt, że mogliśmy zobaczyć na własne oczy to, co przez wieki było ukryte pod ziemią zawdzięczamy archeologom, którzy kierując się opisem Józefa Flawiusza zaledwie 10 lat temu, czyli w  2009 roku, odkryli ruiny miasta, z którego pochodziła ewangeliczna Maria Magdalena. Katoliccy duchowni, którzy są właścicielem terenu, są przekonani, że w odkrytej synagodze nauczał Jezus Chrystus. Jednocześnie naukowcy pracujący przy wykopaliskach są zachwyceni liczbą i jakością znalezisk. Wewnątrz synagogi został znaleziony duży, rzeźbiony kamienny blok, który dzisiaj jest znany jako Kamień z Magdali. Ten kamień stanowi bardzo ważne odkrycie, ponieważ zawiera najstarsze przedstawienie menory, jakie kiedykolwiek znaleziono.

Jezus rzekł do Szymona: Nie bój się, odtąd ludzi będziesz łowił. I przyciągnąwszy łodzie do brzegu, zostawili wszystko i poszli za Nim. (Łk 5, 1 – 11). Po nieudanej próbie połowu, Piotr jest rozczarowany, sfrustrowany. Przez całą noc nic nie złowili. Jezus każe Piotrowi wypłynąć ponownie na głębię. Piotr musi podjąć decyzję, której stawką jest jego poważanie i prestiż. Jest przecież fachowcem i wie, gdzie i kiedy najlepiej łowić. Świątynia w Magdali “Duc in Altum” (Wypłyń na Głębię) to symbol cudownego połowu. Ołtarz jest w kształcie łodzi rybackiej. Z okna za ołtarzem roztacza się widok na Jezioro Galilejskie. Robi się ciemno - czas na powrót do hotelu.

 

Dzień czwarty. Wtorek 3 grudnia.

Budzimy się w Betlejem! Nazwa Beth-Lahamu czyli „Dom Lahamu” odnosiła się do jakiegoś bożka, czczonego tu przez Kananejczyków. Kiedy do Ziemi Świętej przyszli Hebrajczycy, nazwę przekształcili na "Beth-lahem" – „Dom chleba”.

            Pobudka o 6 rano! Teoretycznie... Kto miał pobudkę o 6, ten miał, ja miałem o 5.20! Okna hotelu wychodzą na ulicę, w oddali przy ulicy stoi meczet, a z jego minaretu muezin śpiewa swój ezan. O 5.20!  To co, że dopiero 5.20 i chce się spać? Zaraz wzejdzie słońce! W porannym ezanie (zwanym fajr) muezin woła, że modlitwa jest lepsza niż spanie. To i tak dobrze, że nie 50 razy dziennie. Bo początkowo Allah nakazywał 50 razy. Na szczęście prorok Mahomet utargował 5 razy: tuż przed wschodem słońca, tuż po wschodzie, w południe, tuż przed zachodem słońca i tuż po zachodzie. Żywy muezin. Nie może być żaden magnetofon ani inne urządzenie audio. Kiedyś musiał śpiewać głośno, teraz minarety są uzbrojony w 4 głośniki. Cztery, bo modlitwa jest powtarzana 4 razy - na wszystkie 4 strony świata. Ezan nie jest modlitwą a śpiewnym wezwaniem wiernych na modlitwę. Wzywając do modlitwy, muezzin przypomina, że Allach jest Bogiem, a Mahomet ostatnim z jego proroków. Dla muzułmanów Jezus jest wcześniejszym prorokiem. "Allahu akbar! (Allah jest wielki). Nie ma bóstwa ponad Allaha, a Mahomet jest jego prorokiem. Ruszajcie do modlitwy, ruszajcie ku powodzeniu”.

             Jedziemy do Kościoła Pola Pasterzy pod wezwanie Gloria in Excelsis Deo w Betlejem. Tutaj została ogłoszona po raz pierwszy Ewangelia czyli Dobra Nowina o narodzinach Zbawiciela. Obok jest grota w której chowali się przed chłodem i deszczem pasterze.

             Następnie jedziemy do Ein Karem (Źródło Winnicy) - dawniej małej wioski, dzisiaj dzielnicy Jerozolimy (zdj. nr 62-64). Tu mieszkali krewni Maryi - Elżbieta i Zachariasz. Tu przyszedł na świat ich syn - św. Jan Chrzciciel. Tu rozegrała się opisana przez Ewangelistę Łukasza scena spotkania dwóch brzemiennych niewiast - młodziutkiej Maryi i Elżbiety, „która poczęła w swej starości syna” (Łk 1,36). Zwiedzamy Sanktuarium Nawiedzenia św. Elżbiety - matki Jana Chrzciciela - nazywany kościołem Magnificat. Uwagę zwracają 3 freski A. Della Torre na suficie: Spotkanie Maryi z Elżbietą, Ucieczkę Elżbiety i Kapłaństwo Zachariasza.

Tajemnica nawiedzenia św. Elżbiety:

"W tym czasie Maryja wybrała się i poszła z pośpiechem w góry do pewnego miasta w pokoleniu Judy. Weszła do domu Zachariasza i pozdrowiła Elżbietę. Gdy Elżbieta usłyszała pozdrowienie Maryi, poruszyło się dzieciątko w jej łonie, a Duch Święty napełnił Elżbietę (Łk 1, 39-41).

Na murze dziedzińca kościoła znajdują się tablice z hymnem Magnificat (Pieśń Maryi) w różnych językach świata (zdj. nr 62). "Wielbi dusza moja Pana i raduje się duch mój w Bogu, Zbawicielu moim. Bo wejrzał na uniżenie swojej Służebnicy..." Magnificat to odpowiedź młodziutkiej nazaretańskiej dziewczyny na wybranie i powołanie Jej przez Boga na Matkę Jego Jednorodzonego Syna. Pierwszą odpowiedzią była Jej wiara, następnie dyspozycyjność wobec Boga, a teraz jest nią modlitwa.

             Tuż obok jest Kościół św. Jana Chrzciciela. W nawie znajduje się grota, gdzie przyszedł na świat Poprzednik Chrystusa. W jej centrum znajduje się łaciński napis: Hic praecursor Domini natus est (Tu narodził się Poprzednik Pański). Polski akcent to obraz Miłosierdzia Bożego z napisem „Jezu, ufam Tobie”. Na murze dziedzińca tego kościoła znajdują się z kolei tablice z hymnem Benedictus (Pieśń Zachariasza) (zdj. nr 63) w różnych językach, w tym w polskim "Błogosławiony Pan, Bóg Izraela, bo lud swój nawiedził i wyzwolił. I wzbudził dla nas moc zbawczą w domu swego sługi Dawida..."

            Kolejny przystanek to Yad Vashem (zdj. nr 130). Instytut Pamięci Męczenników i Bohaterów Holokaustu w Jerozolimie. Po wejściu na teren Instytutu widzimy pełno drzewek, wśród nich z polskimi nazwiskami. Jedno z pierwszych to drzewo Ireny Sendler. W dali widać wagon stojący na torach tuż nad przepaścią jakby miał w nią spaść. Symbolizuje Żydów wiezionych takimi wagonami na śmierć do obozu koncentracyjnego.

            Niesamowite wrażenie robi "sala luster". Coś co porusza najbardziej: Pomnik Dzieci pomordowanych w Holokauście. Całkowicie ciemna, czarna sala, bez światła, pośrodku płoną świece odbijające się milionem refleksów w lustrach zamontowanych wokół. W tle bez przerwy, co chwilę, wymawiane jest jedno imię, nazwisko, wiek i miejsce pochodzenia dziecka zabitego w zagładzie: Koeln Liesbeth, Niemcy, lat pięć. Josi Jarkowizna, Polska, lat dziewięć. Hanna Leibovits, Ukraina, lat jeden. Julek Lewinger, Polska, lat dwa. Rakhil Manpil, Białoruś, lat jeden. Smuel Rosenbaum, Rumunia, lat pięć. Ruti Herzhaft, Austria, lat osiem. Tomi Weis, Czechy, lat dziewięć, Salomon Ramer, Polska, lat dziesięć… I tak bez końca. Półtora miliona nazwisk...

             Około godz. 15.00 kierujemy się do Bazyliki Narodzenia. Podchodzimy do drzwi i grzecznie pochylamy głowy i pokornie zginamy plecy. Dumnie wyprostowanym nie da się, bo te drzwi to „Drzwi Pokory”. Mają około 110 cm wysokości. Drzwi zostały częściowo zamurowane przed wiekami, aby muzułmanie nie wjeżdżali do bazyliki na koniach co dla chrześcijan było przejawem szacunku dla świętego miejsca (zdj. nr 17-25).

„Ten, kto chce wejść do Domu Bożego w miejscu Narodzin Jezusa, musi się pochylić. Jeśli chcemy znaleźć Boga, który ukazał się jako dziecko, musimy zejść z konia naszego "oświeconego" rozumu. Musimy się schylić, by tak rzec iść duchowo pieszo, aby móc wejść przez portal wiary i spotkać Boga." /Papież Benedykt XVI/.

Ale te drzwi to nie jedyne miejsce, gdzie należy się schylić w Bazylice. Pod prezbiterium wąskimi schodkami schodzimy w dół. To Grota Narodzenia. A w niej wielka 14-ramienna (14 pokoleń Izraela) srebrna gwiazda. Na niej łaciński napis "Hic de Virgine Maria Jesus Christus natus est" – „Tu z Maryi Dziewicy narodził się Jezus Chrystus”. Podobny napis (Verbum caro hic factum est - "Tu Słowo stało się ciałem") jest w Bazylice Zwiastowania w Nazarecie. Srebrna gwiazda oznacza miejsce, w którym narodził się Jezus. Każdy kto wchodzi, klęka, skłania nisko głowę (sklepienie ołtarza nad gwiazdą jest na wysokości mniejszej niż 1 metr) aż do samej posadzki i całuje z szacunkiem.

W pobliżu Bazyliki jest Kościół św. Katarzyny, z którego jest transmitowana Pasterka z Betlejem na cały świat. Zwiedzamy kościół. Jesteśmy w Betleejem i śpiewamy kolędę "Dzisiaj w Betlejem". Dziwne uczucie...

             Ok. 17.00 idziemy na betlejemski rynek: Bethlehem Peace Center - centralny Plac Pokoju w Betlejem. Mamy godzinę relaksu. Kupujemy różne pamiątki, rozglądamy się wokół, słuchamy (nie mamy innego wyjścia) głośnego śpiewu muezina płynącego z 4 głośników stojącego w pobliżu meczetu Omara i robimy pamiątkowe zdjęcia.

            Zbliża się czas powrotu do hotelu. Aby sprawdzić czy nikogo nie brakuje przechodzimy wszyscy pod chorągiewką trzymaną przez ks. Jasińskiego i ks. Tworka. Każdy został na samym początku pielgrzymki poinformowany, że w przypadku zagubienia się nie należy nigdzie biegać i rozpaczliwie szukać pomarańczowej chorągiewki, tylko zostać w miejscu, w którym była widziana ostatni raz i cierpliwie czekać aż "chorągiewka przyjdzie po nas". Ponieważ nikogo nie brakuje - , jedziemy do hotelu.

 

Dzień piąty. Środa 4 grudnia.

 Pobudka o godz. 6 rano... 6.45 śniadanie, 7.30 wyjazd d. Jerycho.

          Żadne inne miasto na świecie nie ma tak długiej historii jak Jerycho. W ostatnim etapie wędrówki do Ziemi Obiecanej Izraelici według Księgi Jozuego zatrzymali się za Jordanem na wysokości Jerycha. W Jerychu Elizeusz dokonał uzdrowienia wody, Jezus spotkał się z celnikiem Zacheuszem i uzdrowił niewidomego.

Nazwa, „Jerycho” może pochodzić od kananejskiego boga księżyca „Jaracha”, albo od hebrajskiego słowa „reah” oznaczającego zapach. W Biblii opisane jest jako Miasto Drzew Palmowych. Jerycho jest miastem, które leży najniżej na całej kuli ziemskiej (ok. 250 m p. p. m.) i jest miejscem na którym znajdują się ślady najstarszego znanego miasta, pochodzące z ósmego tysiąclecia przed Chrystusem - ma więc dziesięć tysięcy lat!

W Kościele Dobrego Pasterza została odprawiona Msza Święta. Stamtąd udaliśmy się na wzgórze skąd podziwialiśmy widok na Górę Kuszenia (zdj. nr 79). Na Górę kursuje kolejka linowa, ale nie ryzykowaliśmy stratą czasu. Zdarzają się przerwy w dopływie prądu do kolejki...

         Przejeżdżamy autokarem nieco dalej na Wzgórze „Tel as Sultan” w Jerycho. To najstarsze osadnictwo ludzkości - w pobliżu źródła "as Sultan", które chrześcijanie nazywali „Źródłem Elizeusza” w nawiązaniu do biblijnego opowiadania o uzdrowieniu wody przez proroka. Tutaj jest kopia mozaikowej mapa z Madaby (w cerkwi św. Jerzego w Jordanii) przedstawiająca mapę Bliskiego Wschodu, pochodząca z okresu bizantyjskiego. Mozaika jest z VI w. i stanowi najstarsze kartograficzne przedstawienie Ziemi Świętej, z uwzględnieniem Jerozolimy. Ksiądz dr Jasiński szczegółowo objaśnia nam co przedstawia mapa. Oryginalnie mozaika miała rozmiary 21x7 m. Do jej ułożenia użyto ponad dwóch milionów tesser do mozaik. Obecnie mapa ma wymiary 16x5 m.

            Kolejna atrakcja w Jerycho to Drzewo Zacheusza (zdj. nr 83) - sykomora (biblijny figowiec) . Celnik Zacheusz, będący niskiego wzrostu, aby zobaczyć nadchodzącego Jezusa, wspiął się na zwisający nad drogą konar sykomory. Przechodząc pod konarem Jezus zatrzymał się i rzekł do Zacheusza: "- Pospiesz się i zejdź z drzewa, bo dzisiaj muszę zamieszkać w twoim domu". Sykomora, ze względu na zdolność odradzania się z pnia odłamanego albo przysypanego piaskiem, stała się symbolem odrodzenia i łącznością z Bogiem ze względu na historię Zacheusza z Jerycha, nieuczciwego celnika zbierającego podatki dla znienawidzonych Rzymian, których część podkradał, dzięki czemu znacznie się wzbogacił.

         Z Jerycha udaliśmy się nad rzekę Jordan do Qasr al-Yahud („Zamek Żydów”) w pobliżu jego ujścia do Morza Martwego, miejsca gdzie Jezus został ochrzczony przez Jana Chrzciciela. Uważa się, że jest to też miejsce, gdzie Izraelici pod wodzą Jozuego przekroczyli „suchą nogą” rzekę Jordan w drodze do Kanaanu, a Eliasz wstąpił do nieba. Tutaj dokonaliśmy wszyscy odnowienia sakramentu chrztu. Chrzcił nas ksiądz Piotr polewając każdemu głowę wodą z Jordanu (zdj. nr 89). Jeden z Pielgrzymów zanurzył się nawet po pas. "Prawdziwy" chrzest polega na zanurzeniu się całego ciała i, oczyszczonym z grzechów, wyjściu na drugi brzeg Jordanu. Dzisiaj to niemożliwe, bo przez środek rzeki biegnie granica Izraelsko-Jordańska, a na przeciwnym jordańskim brzegu znajduje wieża straży granicznej z wieżyczkami strzelniczymi...

             Znad Jordanu przejechaliśmy autokarem nad Morze Martwe. Przed wejściem do morza można założyć kostium kąpielowy w przebieralni. Niektóre osoby smarowały się, mające lecznicze właściwości, błotem. Prawie wszyscy wchodzili do wody i, zgodnie z zaleceniem ze względów bezpieczeństwa, pływali na plecach. Zachłyśniecie się wodą o 28% stężeniu soli mogłoby skończyć się u lekarza. Polizałem umoczony w wodzie palec to mi wystarczyło! Woda jest bardzo ciepła, śliska, jak i oczywiście bardzo gorzko-słona - wrażenie jakby rozcieńczona soda kaustyczna. Po wyjściu z morza można się umyć pod prysznicem na plaży lub w przebieralni.

             Wykąpani ruszyliśmy do Jerozolimy. Nasz cel to Bazylika Grób Pańskiego. Na początek Droga Krzyżowa (zdj. nr 114-120) czyli Via Dolorosa (z łaciny „Droga Cierpienia”). Droga, którą przeszedł Jezus Chrystus dźwigając krzyż na Golgotę. Jest to ulica na Starym Mieście Jerozolimy, gdzie znajduje się 9 stacji (w większości w Dzielnicy Muzułmańskiej), 5 końcowych stacji w Dzielnicy Chrześcijańskiej w samej Bazylice. Obecny kształt Droga Krzyżowa uzyskała w XVIII wieku, zastępując różne poprzednie trasy. Drogę wyznaczyli franciszkanie, wychodząc z założenia, że Poncjusz Piłat osądził Chrystusa w Twierdzy Antonia, w pobliżu dzisiejszej bazyliki Ecce Homo. Stacja III to Kaplica zbudowana w 1947 roku przez byłych żołnierzy armii Andersa.

Taka ciekawostka: Ta ulica to jedyne miejsce na świecie gdzie można zobaczyć muzułmanina niosącego krzyż. I to "pod prąd". Otóż na początku Drogi Krzyżowej (w Dzielnicy Muzułmańskiej) niektórzy pielgrzymi za opłatą wypożyczają krzyż, niosą go na plecach (wzorem Jezusa) do Bazyliki Grobu i tam zostawiają. Właściciel wypożyczalni Muzułmanin zabiera krzyż spod Bazyliki i niesie go z powrotem na początek Drogi Krzyżowej.

             Chrystusa zaprowadzono na Miejsce Czaszki (Golgotę) czyli nad grób Adama. Krzyż Chrystusa miał stanąć nad grobem pierwszego człowieka. Miało to znaczenie symboliczne. W momencie śmierci Jezusa, gdy dopełniło się odkupienie i zbawienie, pierwsze krople krwi padły z wysokości krzyża na ziemię właśnie tu, zraszając nią Adama i wszystkich sprawiedliwych, którzy nie mogli wejść do raju - bramy nieba mógł otworzyć dopiero Chrystus. Obrazuje to, że owoce śmierci Zbawiciela dostępne są dla wszystkich.

            Miejsce Bazyliki Grobu (zdj. nr 121-129) znamy dzięki królowej świętej Helenie (matce cesarza Konstantyna), która mając 82 lata podjęła w 326 roku pielgrzymkę do Ziemi Świętej i na podstawie rozmów z miejscowymi chrześcijanami ustalała miejsca z życia i śmierci Jezusa, a potem kierując się wskazówkami i intuicją, zajęła się wykopaliskami. Miejsce było charakterystyczne, przykrywała je pogańska świątynia bogini Wenus, zbudowana ok 100 lat po śmierci Jezusa na polecenie cesarza Hadriana. Św. Helena nakazała rozbiórkę i usunięcie świątyni, by w ten sposób odkryć miejsce ukrzyżowania Jezusa. 14 września 326 r. w gigantycznym rzymskim pojemniku na wodę wykutym w skale w pobliżu Golgoty, pod warstwą ziemi i gruzu odnaleziono trzy kawałki drewna oraz tabliczkę (titulus), którą Piłat kazał umieścić na krzyżu Jezusa. Około 335 roku na tym miejscu został  wybudowany kościół, który dzisiaj nosi nazwę Kościoła Świętego Grobu.

Od 1852 r. opiekę nad Bazyliką sprawują kościoły rzymskokatolicki, ormiański i greko prawosławny. Każdy opiekuje się częścią świątyni. Grecy odpowiadają za ołtarz i nawę główną, katolicy i Ormianie za nawy boczne. Wszystko co dzieje się w Bazylice ściśle reguluje obowiązujące na terenie bazyliki Status Quo (Stan Niezmieniony).

Dokument ten reguluje utrzymanie niezmienionego stanu rzeczy własności i praw posiadanych przez każde z wyznań w poszczególnych sanktuariach, sposobu i warunków,  daty i godziny wypełniania obrzędów i liturgii kultu oraz remonty wewnątrz bazyliki Grobu Świętego, bazyliki Bożego Narodzenia w Betlejem i Grobu Marii Panny w Jerozolimie. Został wprowadzony na mocy firmanów osmańskich sułtanów i obowiązuje nieprzerwanie od 1853 roku do dzisiaj. Od 2010 r. Bazylika Narodzenia znajduje się na liście 54 zagrożonych obiektów światowego dziedzictwa kulturowego

            Po kolejny dniu pełnym wrażeń powrót do hotelu, kolacja, prysznic i sen. Jutro znowu kolejny dzień pełen "trudu i znoju".  I wrażeń.

 

 Dzień szósty. Czwartek 5 grudnia.

Pobudka oczywiście o godzinie 6 rano, śniadanie i o godz. 7.30 wyjazd do Jerozolimy.

             Na początek Góra Oliwna. Przez chwilę podziwiamy panoramę Jerozolimy i robimy sobie pamiątkowe zdjęcia. Idziemy na Górę Oliwną. Po drodze Kaplica Wniebowstąpienia Jezusa – romańska świątynia, w formie edykuły (rotunda) zamieniona na meczet, znajdująca się w miejscu Wniebowstąpienia Chrystusa na Górze Oliwnej w Jerozolimie. Jest własnością wspólnoty muzułmańskiej, która z okazji uroczystości udostępnia kaplicę i wspólnotom chrześcijańskim.

             Następnie Kościół Pater Noster. Jest to klasztor zbudowany na miejscu, gdzie Jezus Chrystus nauczał swoich uczniów Modlitwy Pańskiej. Na murach wewnątrz dziedzińca znajdują tablice z płytek ceramicznych (zdj. nr 86) z tekstem modlitwy w 129 różnych językach (aktualnie), w tym polskim. Tablicę ufundowali żołnierze gen. Andersa, podczas przemarszu przez Palestynę w 1942 roku.

            Kolejny kościół to "Dominus Flevit" (Pan zapłakał). Kościół zbudowany w miejscu, gdzie według Ewangelii św. Łukasza Jezus Chrystus zapłakał i przepowiedział upadek Jerozolimy (Łk 19, 41-44). Pierwsza świątynia powstała w czasach bizantyjskich. Obecna budowla została wzniesiona przez franciszkanów z Kustodii Ziemi Świętej w latach 1953-1955 według projektu Antonio Barluzziego. Architekt nadał jej kształt obróconej łzy (zdjęcie nr 105). Wewnątrz zachowała się mozaika podłogowa z V wieku. Jak widać na zdjęciu (nr 106) krzyż w kracie okna, znajdującym się tuż za ołtarzem, wskazuje Bazylikę Grobu Pańskiego.

            Tuż przy kościele jest Ogród Oliwny czyli Ogrójec zwanym też Getsemani (Gat Szemanim - „tłocznia oliwek”) - zdj. nr 111. W tym miejscu zatrzymywał się wielokrotnie Jezus podczas swoich pobytów w stolicy starożytnego Izraela, szczególnie w czasie żydowskiego święta Paschy. Tutaj pogrążony w męce modlił się, prosząc Boga, by jeśli to możliwe, ominęło go cierpienie, którego się spodziewał.

Następna świątynia na Górze Oliwnej to Bazylika Agonii (Bazylika Konania) - zdj. nr 108-110, zwana również Bazyliką Narodów, ze względu na dotacje z różnych stron świata, dzięki którym franciszkanie zdołali ukończyć świątynię. Wznosi się na miejscu starożytnej bazyliki bizantyjskiej, po której, oprócz fundamentów, zachowały się fragmenty mozaikowej posadzki. Wokół bazyliki rosną wielowiekowe drzewa oliwne, uważane za niemych świadków wydarzeń ewangelicznych. Dalej jest Kościół Grobu Najświętszej Marii Panny w miejscu gdzie znajduje się grób Marii z Nazaretu, matki Jezusa.

             Z Góry Oliwnej przejeżdżamy na drugą stronę Jerozolimy - na Wzgórze Syjon. Wchodzimy do Wieczernika (zdj. nr 112), zwanego także Salą na górze. Wieczernik to sala, w której odbywała się Ostatnia Wieczerza, gdzie Jezus ukazał się apostołom, i w której nastąpiło zesłanie Ducha Świętego w dniu Pięćdziesiątnicy. Badacze lokują tutaj także miejsce wygłoszenia przez Piotra Apostoła kazania w dniu Pięćdziesiątnicy. Według historycznych przekazów w istniejącym tam przed wiekami sanktuarium chrześcijańskim przechowywana była korona cierniowa oraz kolumna przy której biczowany był Jezus. W parterowej części budynku Wieczernika znajduje się kamienny sarkofag będący Grobem Króla Davida. Dostęp do niego jest oddzielony drewnianą przegrodą odgradzającą kobiety od mężczyzn. Obok Wieczernika i Grobu Dawida znajdujący się Bazylika Zaśnięcia Najświętszej Maryi Panny. Miejsce to otaczano czcią już we wczesnym chrześcijaństwie, uważając że tu nastąpiło zaśnięcie i wniebowzięcie Maryi, matki Jezusa Chrystusa. Zaczęto też utożsamiać to wzgórze z górą Syjon.

             Idziemy dalej. A dalej jest Kościół św. Piotra - piękny mały kościółek potocznie bywa nazywany „In Gallicantu" czyli "Gdzie kur zapiał”. Tutaj znajdował się dom najwyższego kapłana Kajfasza, do którego zaprowadzono pojmanego Jezusa.

Kościół św. Piotra „In Gallicantu" składa się z trzech poziomów:

- kościoła górnego, gdzie po prawej stronie wejścia, na ścianie znajduje się oryginalna mozaika bizantyjska.

- kościoła średniego gdzie znajduje fragment skały, na której stał dom Kajfasza.

- groty (cysterny - zbiornika na wodę) pod kościołem zwanej ciemnicą, w której Jezus był uwięziony przed ukrzyżowaniem i gdzie spędził ostatnią ziemską noc.

            Z tarasu roztacza się widok na Miasto Dawida, wzgórze świątynne, arabską wioskę Silwan i trzy doliny otaczające Jerozolimę. Obok świątyni znajdują się rzymskie schody prowadzące w dół do źródła Gihon i doliny Cedronu, którymi stąpał Chrystus. Na tarasie powyżej świątyni zbudowano dużą makietę Jerozolimy z czasów Chrystusa. Ksiądz dr Jasiński szczegółowo objaśnia nam jak wyglądała Jerozolima w czasach Chrystusa.

            Obok kościoła, na dziedzińcu znajduje się rzeźba przedstawiającą świętego Piotra grzejącego się przy ognisku. Gestem rąk i twarzy (zdj. nr 99) zdaje się odpowiadać kobiecie twierdzącej, że widziała go z Jezusem: „Niewiasto, nie znam Go. Nie wiem, o kim mówisz”. Tutaj Piotr trzykrotnie zaparł się Jezusa. Jezus wybrał przykład koguta, aby nawiązać do symbolu ptaka, który ma zdolność rozróżniania nocy od dnia, a więc i światła od ciemności. Piotr obecny wówczas na dziedzińcu arcykapłana nie potrafił odróżnić i wybrać, potem jednak żałował i swoim życiem zaświadczył o Chrystusie.

            Pod kościołem znajduje się wykuta w skale grota zwana ciemnicą (zdj. nr 113), w której uwięziony Jezus spędził ostatnią ziemską noc przed ukrzyżowaniem. W ciemnicy ksiądz Jasiński odczytał tekst Psalmu 88 (modlitwę Jezusa do Boga Ojca) "Panie, mój Boże, za dnia wołam, nocą się żalę przed Tobą. Niech dojdzie do Ciebie moja modlitwa, nakłoń swego ucha na moje wołanie! Bo dusza moja jest nasycona nieszczęściami, a życie moje zbliża się do Szeolu (otchłani ciemności, miejsca pobytu zmarłych pozbawionych wszelkiej radości istnienia i życia). Zaliczają mnie do tych, co schodzą do grobu, stałem się podobny do męża bezsilnego. Moje posłanie jest między zmarłymi, tak jak zabitych, którzy leżą w grobie, o których już nie pamiętasz, którzy wypadli z Twojej opieki. Umieściłeś mnie w dole głębokim w ciemnościach, w ciemnościach, w przepaści. Przygniatają mnie wszystkie Twoje fale. Oddaliłeś ode mnie znajomych i uczyniłeś mnie dla nich ohydnym, jestem zamknięty, bez wyjścia. Moje oko słabnie od nieszczęścia, codziennie wołam do Ciebie, Panie, do Ciebie ręce wyciągam..."

            Chyba każdy, tak jak ja, miał dreszcze. Niesamowite wrażenie. Kolejny dzień niezwykłych wrażeń. Wracamy do hotelu. Wieczorem kolacja, spotkanie przedwyjazdowe, poświęcenie pamiątek i pakowanie bagaży, bo już ostatnia noc w Betlejem. I w Ziemi Świętej.

 

 Dzień siódmy (ostatni) - piątek 6 grudnia.

             Pobudka wyjątkowo później, bo o 7 rano! Śniadanie i wyjazd też godzinę później. Zabieramy ze sobą bagaże, bo już nie wracamy do hotelu na noc tylko na lotnisko. Jedziemy do Jerozolimy.

            Kościół św. Anny będący przedłużeniem ulicy Via Dolorosa. Stoi w miejscu narodzenia matki Jezusa Chrystusa - Marii. To co rzuca się w oczy to niezwykle skromny wystrój wnętrza , a to co rzuca się w uszy to niezwykła akustyka. Najpierw ksiądz Jasiński śpiewał psalm solo i a capella, a następnie wszyscy chórem "Gwiazdo śliczna, wspaniała". Robiło wrażenie.

            W pobliżu widzimy starożytne ruiny. M.in. Sadzawki Siloe. Ta sadzawka to świadek cudu opisanego w Ewangelii Jana 9, 1-8. „A przechodząc, ujrzał człowieka ślepego od urodzenia. I zapytali go uczniowie jego, mówiąc: Mistrzu, kto zgrzeszył, on czy rodzice jego, że się ślepym urodził?  Odpowiedział Jezus: Ani on nie zgrzeszył, ani rodzice jego, lecz aby się na nim objawiły dzieła Boże. Musimy wykonywać dzieła tego, który mnie posłał, póki dzień jest; nadchodzi noc, gdy nikt nie będzie mógł działać. Póki jestem na świecie, jestem światłością świata. Po tych słowach splunął na ziemię i ze śliny uczynił błoto, i to błoto nałożył na oczy ślepego.  I rzekł do niego: Idź i obmyj się w sadzawce Syloe (to znaczy Posłany). Odszedł tedy i obmył się, i wrócił z odzyskanym wzrokiem.”

            To, że widzieliśmy na własne oczy to co  kilkanaście wieków było pod ziemią zawdzięczamy przypadkowi.  W 2004 roku zdarzyła się awaria kanalizacji. Zaczęto kopać w poszukiwaniu rury. To co ukazało się robotnikom nie było jednak pękniętą rurą kanalizacyjną a pozostałością po basenie z czasów Jezusa wewnątrz murów miejskich, liczącym szesnaście metrów długości i sześć metrów szerokości i głębokość dochodzić ok siedmiu metrów.

            Kierujemy się w stronę Bazyliki Grobu Pańskiego. Mamy 2 godziny czasu wolnego. Idziemy ponownie Drogą Krzyżową. Niektórzy ponownie zwiedzają Bazylikę Grobu Pańskiego. Niektórzy dokonują ostatnich zakupów pamiątek. Wchodzę do stojącego w pobliżu kościoła. Pytam strażnika - okazuje się, że to Kościół Ewangelicko-Augsburski (luterański). Jemy lunch na świeżym powietrzu.

             I zostaje nam ostatni punkt pielgrzymki - Ściana Płaczu.

           Ściana Płaczu (zdj. nr 131) to pozostałość Świątyni Jerozolimskiej. W chwili obecnej jest to najświętsze miejsce judaizmu. Zachowane mury mogą być fragmentem Drugiej Świątyni wybudowanej na wzgórzu Moria. Pierwsza Świątynia zwana też Świątynią Salomona została zbudowana na szczycie Wzgórza Świątynnego w X wieku p.n.e. na którym pełniła swoje funkcje do roku 586 p.n.e. gdy została zburzona przez Babilończyków. W roku 516 p.n.e. w jej miejscu powstała Druga Świątynia. W roku 19 p.n.e. Herod Wielki podjął się jej renowacji i rozbudowy. Dzisiejsza Ściana Zachodnia stanowi fragment murów zbudowanych w tym czasie. W roku 70 n.e. Druga Świątynia została zburzona przez Rzymian po przegranym przez Żydów powstaniu przeciwko Imperium Rzymskiemu w 70 roku n.e. Nazwa pochodzi od żydowskiego święta opłakiwania zburzenia świątyni przez Rzymian, obchodzonego corocznie w sierpniu. Wierni zgodnie z tradycją wkładają między kamienie ściany karteczki z prośbami do Boga.

Połowa muru, włączając w to 17 rzędów kamieni znajdujących się poniżej poziomu gruntu, pochodzi z okresu Drugiej Świątyni i zostały zbudowane około 19 roku p.n.e. przez Heroda Wielkiego. Pozostałe części zostały dodane w VII wieku lub później. Ściana Płaczu jest podzielona na 48-metrową część dla mężczyzn i 12-metrową dla kobiet. Ponadto kobietom nie wolno na głos odmawiać modlitw, śpiewać, czytać Tory oraz zakładać rytualnego szalu modlitewnego. Czynności te mogą wykonywać tylko mężczyźni. Żydówkom, które złamią powyższe przepisy grozi, nawet obecnie, areszt ze strony policji i atak ultraortodoksyjnych żydów.

Po zwiedzeniu Ściany Płaczu mamy jeszcze krótki koncert żydowskiego śpiewaka z gitarą i wspólnie śpiewamy nieśmiertelne "Shalom alejhem" oraz "Hava Nagila". Idziemy do autokaru i jedziemy na lotnisko do Tel Awiwu. I żegnany się z Jerozolimą.

             Na lotnisku jesteśmy o godz. 19-tej. Mamy 4 godziny do odlotu. Samolot mamy o godz. 23 (czasu izraelskiego, o 22-giej czasu polskiego). Start o czasie, 4-godzinny lot i już lądujemy bezpiecznie na gdańskim lotnisku. Oczywiście polskim zwyczajem wielkie brawa dla pana pilota! Jeszcze tylko krótka odprawa i każdy jedzie do swojego domu. Teraz pozostało odpocząć, odespać i próbować przypomnieć sobie wszystko i poukładać. I przeżyć jeszcze raz.

             Dla mnie była to, jak napisałem na początku, niezapomniana podróż życia, którą będę  wspominał i żył nią do końca życia. Nie zwykła wycieczka ze zwiedzaniem zabytków i różnych pięknych miejsc, ale pielgrzymka religijna czyli zwiedzanie świętych miejsc, codzienna poranna msza i codzienna komunia święta. To także modlitwy i śpiewy, w świątyniach i w autokarze.

            Dzięki zdjęciom i filmom swoim oraz kilku innych osób, które je udostępniły, mając do dyspozycji 2 i pół tysiąca zdjęć i kilka godzin filmów, z pomocą przywiezionych z pielgrzymki przewodników i internetu udało mi się odtworzyć wszystkie miejsca, osoby i zdarzenia. Bez tego po kilku miesiącach wiele szczegółów zatarłoby się w pamięci. Mam nadzieję, że pomagając sobie, pomogę wszystkim Uczestnikom pielgrzymki odświeżyć sobie pamięć, a wszystkim Parafianom oglądającym te zdjęcia poznać bliżej Ziemię Świętą. A może nawet zachęcić do zobaczenia Ziemi Świętej na własne oczy? Nie dziwię się teraz tym, którzy byli na pielgrzymce po raz drugi. Sam pojechałbym jeszcze raz...

 

Na koniec kilka uwag i rad dla przyszłych pielgrzymów.

Przed wyjazdem na pielgrzymkę sam radziłem się innych osób, które już były w Ziemi Świętej co warto wiedzieć, o czym pamiętać, czego nie zapomnieć? W wielu przypadkach skorzystałem z tych porad. Wszystkiego nie da się przewidzieć, ale "strzeżonego Pan Bóg strzeże".

Główna rada to niby oczywista sprawa: mieć ważny paszport i nie zapomnieć go zabrać! Bywały sytuacje gdy ktoś paszport miał, ale był "przeterminowany". I pielgrzymka skończyła się na lotnisku w Rębiechowie czy na Okęciu. Najważniejsza rada po wylądowania na lotnisku w Izraelu: trzymać się grupy! Uwag i rad jest oczywiście wiele, ale z tych najważniejszych ważna jest, aby opuszczając hotel dokładnie sprawdzić czy wszystko zostało zabrane. Podobnie przy załadunku bagażu do autokaru: upewnić się, że to jest "nasz" autokar! Życie pokazuje, że różnie to się zdarzało. Kilka sytuacji uświadomiło mi, że nie da się wszystkiego przewidzieć. Ale warto być "mądrym przed szkodą niż po szkodzie".

Warto mieć ze sobą nieduży plecak, w którym można nosić ciepłą bluzę z kapturem, butelkę z wodą, chusteczki do nosa, itd. oraz małą torebkę (saszetkę) zawieszoną na szyi z paszportem, telefonem i pieniędzmi (kartą kredytową) w środku. Na pewno nie można zapomnieć o lekach, jeśli ktoś je zażywa. Jeśli nawet nie, to tabletki przeciwbólowe czy jakiś stoperan nie zaszkodzi. Nie można zapomnieć o ładowarce do telefonu, tabletu, aparatu fotograficznego czy kamery! Dobrze mieć przynajmniej 16 GB kartę pamięci, aby nie zabrakło jej na filmy czy filmy w przedostatnim dniu pielgrzymki. Ja miałem 2 aparaty po 16GB. Trochę niewykorzystanej pamięci jeszcze zostało. Atrakcji godnych uwiecznienia jest wiele. Moje doświadczenie: warto w każdym miejscu nagrać krótki, choćby 10 sek., film ze słowną informacja, np. "jesteśmy w Bazylice Wniebowstąpienia" czy "Grota Mleczna". W tym momencie wiemy gdzie jesteśmy i co widzimy, po powrocie z pielgrzymki czasami trudno sobie przypomnieć. A niezręcznie mówić "nie wiem" kiedy rodzina pyta "a gdzie to było" albo "a co to jest"?

W Nazarecie jest duży polski sklep prowadzony przez Polkę, gdzie można kupić niemal wszystkie "niezbędne" pamiątki z Ziemi Świętej. Nie trzeba nawet mieć dolarów czy szekli - można też zapłacić polskimi złotówkami. Mieliśmy godzinę czasu na zakupy. Dużo? Wydaje się... Osobiście kupiłem kilka pamiątek poza tym sklepem. Na przykład pięknie wydany w "złotej" oprawie przewodnik "Ziemia Święta" z widokiem na Jerozolimę na okładce, wydawnictwa Palphot. Wiele pięknych zdjęć niemożliwych do wykonania samemu wraz z ich opisami. Widziałem go u osoby z mojej rodziny, która była rok wcześniej na pielgrzymce, stąd rzucił mi się od razu w oczy. Inną piękną pamiątką jest zdjęcie panoramy Jerozolimy o wymiarach 35x100cm! Po oprawieniu w ramki mamy piękną pamiątkę. Sprzedawane były przez ulicznego sprzedawcę w okolicach Ogrodu Oliwnego skąd roztaczał się widok na Jerozolimę. Nie zauważyłem ich w innych miejscach.         

Osobiście żałuję, że przed wyjazdem nie prześledziłem trasy pielgrzymki i nie skonfrontowałem jej z "internetem". Kiedy wychodzi się z autokaru i znajduje się w nowym, nieznanym miejscu, uwagę kieruje się trochę na obiekty, trochę na chorągiewkę (aby się nie zgubić), a wszystko dzieje się szybko, bo czas nagli, że nie sposób skupić się na podziwianiu nieznanych dotąd widoków, a tym bardziej je zapamiętać.

W sytuacji kiedy wiedzielibyśmy jak wygląda Bazylika Przemienienia Pańskiego na Górze Tabor czy Prymatu  św. Piotra na Górze Syjon, Bazylika Zaśnięcia NMP na Górze Oliwnej czy Zwiastowania w Nazarecie, jak wygląda kościół Dobrego Pasterza w Jerycho, a jak Pola Pasterzy w Bajt Sahu koło Betlejem, Nawiedzenia św. Elżbiety k. Jerozolimy, św. Piotra In Gallicantu na Górze Syjon czy św. Jana Chrzciciela w Ain Karem, św. Katarzyny czy św. Anny w Jerozolimie, itd. wtedy łatwiej byłoby skupić się na kontemplacji i adoracji tych miejsc zamiast na otwieraniu szeroko oczu ze zdziwienia jakie to ładne i zastanawianiu się co to jest za kaplica albo grota.

Świątynie w Ziemi Świętej mają to do siebie, że poza ołtarzami i nawami, w których jest wiele obrazów, fresków, mozaik i malowideł (również sufitach i podłogach) mają często trzy poziomy: na pierwszym kościół główny, na drugim różne kaplice, na trzecim podziemne groty. Tych atrakcji jest tak wiele (a czasu tak mało), że nie sposób je ogarnąć pamięcią. Gdybym nie miał tych zdjęć i filmów, to po kilku miesiącach wiele z nich zatarłoby się w pamięci.

Jest coś czego nie zrobiłem, a co jeszcze mogłem zrobić. Mogłem nabrać... wody z jeziora Galilejskiego, z rzeki Jordan i z morza Martwego. O ile woda z jeziora Galilejskiego jest "normalna" -  przezroczysta i słodka, to woda w Jordanie jest żółtawa. Wyrzucałem puste półlitrowe plastykowe butelki po wypiciu wody, a mogłem napełnić je wodą z Ziemi Świętej. Przecież turyści przyjeżdżający nad Bałtyk zabierają ze sobą wodę z Bałtyku, żeby pokazać rodzinie i znajomym, że "naprawdę jest słona". Słona... A co dopiero woda z Morza Martwego! To jak 95% spirytus w porównaniu z piwem.

Jest z kolei coś co zrobiłem, choć nie planowałem, a co przyszło mi do głowy już w ostatnim dniu pielgrzymki: zebrałem kilka garści... ziemi z Ziemi Świętej! To było już w ostatnim dniu pielgrzymki przed wyjazdem z Jerozolimy na lotnisko do Tel Awiwu. Różańce, krzyżyki, kubki, magnesiki, itd, to wszystko ma swoją (różną religijnie) wartość, ale to ziemia z Ziemi Świętej! I w tym momencie poczułem się dumny z siebie.

A co z tymi sprawami, o których zapomniałem czy przegapiłem czy nie do końca dokładnie widziałem? Na przykład jest bardzo mało czasu na przebywanie przy Grobie Jezusa w Bazylice Grobu Pańskiego. Może pół minuty. Grobowiec jest mały (ok. metr na 2 metry), jest ciasno i dość ciemno, wchodzić mogą jednocześnie najwyżej 2 osoby (po wyjściu poprzednich dwóch) i zaraz muszą wychodzić, bo zakonnicy opiekujący się Grobem ponaglają; w kolejce czeka kilka innych pielgrzymek, kilkaset osób, a każdy chce wejść, uklęknąć, przeżegnać się i ucałować płytę Grobu.

Jest jeszcze jedno co mi umknęło... Stacja XII. Golgota (zdj. 118-119). W Kaplicy Ukrzyżowania pod ołtarzem jest otwór. Wkładając w niego rękę można dotknąć miejsca w skale, w którym był wbity krzyż. Mówił o tym Wojciech Cejrowski w jednym ze swoich filmów. Oglądałem, mówił, ale zapomniałem. Moja żona pamiętała...

Myślę, że warto prześledzić sobie wirtualnie wygląd wszystkich stacji Drogi Krzyżowej, ponieważ w realu nie są one tak widoczne jak by się wydawało. Topografia Jerozolimy z czasów Jezusa nie pokrywa się dokładnie z obecnym układem ulic i placów, murów i budynków wznoszonych, burzonych i wznoszonych na nowo. Dzięki wcześniejszej znajomości topografii łatwiej skupić się nie tylko na oglądaniu, ale i na duchowym przeżywaniu i modlitwie, zamiast rozpraszać się myślami gdzie jestem i co widzę. Przykładowe linki:

www.slideshare.net/Dominik_10/droga-krzyowa-ulicami-jerozolimy

www.piotrdasios.pl/2016/07/moje-podroze-izrael-cz-4-droga-krzyzowa-w-jerozolimie/

www.deon.pl/wiara/bazylika-grobu-panskiego-w-jerozolimie,45879

Ale też wystarczy choćby sama wikipedia, a w niej hasła: Jerozolima, Droga Krzyżowa, Bazylika Grobu, itd. Przy czerpaniu informacji z internetu warto mieć na uwadze, że niektóre bywają błędne. Na przykład meczet Al-Aksa (ma szarą kopułę) to nie Kopuła na Skale, który ma złotą kopułę.

Dla zobrazowania różnicy między wyobrażeniem, a rzeczywistością przytoczę cytat ze strony https://1000krokow.pl/bazylika-grobu-swietego-w-jerozolimie:

"Nauczono nas też, że miejsca święte są wspaniałe, monumentalne i tonące w przepychu. Wystarczy pomyśleć o Wawelu, Częstochowie albo o Watykanie - to piękne, eleganckie i budzące respekt miejsca. Panuje w nich cisza, skupienie i powaga. Nauczono nas, że wchodząc do każdej świątyni, należy zachować szacunek do tego miejsca. W kościołach katolickich trzeba uklęknąć, w synagogach mieć zakrytą głowę, w meczetach odpowiedni dla kobiet strój. Tutaj spodziewamy się czegoś podobnego, a trafiamy do świątyni, w której nawet nie umiemy zlokalizować głównego ołtarza. Jadąc do Jerozolimy, mamy nadzieję ujrzeć taki właśnie Grób Jezusa - najwspanialszą świątynię chrześcijaństwa. W rzeczywistości stajemy w kościele, który stanowi zlepek chaotycznych kaplic, nieuporządkowany miszmasz religijny i kulturowy i w którym naprawdę można się zgubić. Jeżeli jednak porzuci się swoje wyobrażenia można stanąć w jednej z najbardziej fascynujących świątyń świata - bazylice Grobu Świętego".

I drugi:

"Historia bazyliki jest długa i skomplikowana, ale wiedza o tym, co z budowlą działo się przez wieki, ogromnie ułatwia jej zwiedzanie. Z własnego doświadczenia wiem, że można do tematu podejść z dużą swobodą i owszem zobaczy się to, co najważniejsze, ale wyjdzie się ze świątyni z setką pytań w stylu: dlaczego ten kościół jest taki dziwny? Czemu nie przypomina naszych katedr? Dlaczego tylu tam innych księży? Jak to pochowali Jezusa tak blisko od miejsca stracenia? Dlaczego to wszystko takie zaniedbane? To dało się zejść gdzieś niżej? I tym podobne…"

Podobnie jest z całą Jerozolimą. Stąd wcześniejsza wiedza (zwłaszcza o Jerozolimie, Drodze Krzyżowej i samej Bazylice Grobu) pozwoli na pełniejsze poznanie, przeżycie i wyniesienie większej wiedzy i głębszych wrażeń z pielgrzymki.

Mimo, że pielgrzymka trwała 7 dni - niby dużo, to jednak nie wszystkie ciekawe i ważne miejsca mogliśmy zwiedzić. Petra (miasto wykute w skale), Madaba, Góra Nebo w Jordanii oraz w Izraelu: Tyberiada, Emaus, Kneset i Grób Ogrodowy w Jerozolimie (anglikanie uznają go za autentyczny grób Chrystusa), Qumran i twierdza Masada nad Morzem Martwym czy w końcu sama stolica Izraela Tel Awiw (dawniej Jaffa) - to tylko niektóre z nich. A w niektórych, z braku czasu, wizyta trwała dość krótko (np. w Yad Vashem czy w Cezarei) i nie było możliwe zobaczenia "wszystkiego" i dokładnie. Różne pielgrzymki mają różne trasy i ilość dni, ale i związane z tym koszty. Jak łatwo wyczytać z moich słów, jest w nich trochę niedosytu. Ale nie da się robić zdjęć, nagrywać filmy, oglądać zwiedzane miejsca i śledzić pomarańczową chorągiewkę jednocześnie... Można oczywiście skupić się wyłącznie na kontemplacji. Zależy kto co preferuje. Starałem się pogodzić jedno z drugim. Ale zawsze to jest jedno kosztem drugiego. Może za kilka lat pojadę jeszcze raz, kiedy będę już mądrzejszy posiadaną wiedzą i wcześniejszymi doświadczeniami i może wtedy już niczego nie pominę? Może zobaczę jeszcze więcej? Może przeżyję to wszystko jeszcze raz? Tylko jeszcze głębiej?..

Filmy z Pielgrzymki: 

https://drive.google.com/drive/u/0/folders/1SqweMuBx1TI-Q9_Sj2pdzO-FQv6EHQV7

 (Relacja z pielgrzymki - Jerzy Boratyński)

S. Letycja Tworek, Zdj. Jerzy Boratyński

Używamy plików cookies Ta witryna korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności i plików Cookies .
Korzystanie z niniejszej witryny internetowej bez zmiany ustawień jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików Cookies. Zrozumiałem i akceptuję.
176 0.083264827728271