13 lipca 2017

Małżeństwa u Pani Fatimskiej

Stali się jednym ciałem

13 lipca, w kolejny dzień 100. rocznicy objawień Matki Bożej w Fatimie, nasze sanktuarium nawiedzili małżonkowie z całej archidiecezji.  Uroczystościom przewodniczył ks. infułat Władysław Gasidło ( prepozyt Kapituły Kolegiackiej Świętej Anny w Krakowie, wicepostulator sprawy beatyfikacji Sługi Bożego Jerzego Ciesielskiego, postulator sprawy beatyfikacji Sługi Bożego bpa Jana Pietraszki oraz Sługi Bożego Stanisława Kownackiego ). Podczas wygłoszonego Słowa Bożego wskazał na wartość objawień Matki Bożej Fatimskiej w życiu małżeństwa. Po Mszy Świętej odbyła się tradycyjnie procesja różańcowa przy naszym kościele, podczas której rozważania i modlitwy prowadzili małżonkowie. Każdy, kto tego dnia nawiedził nasze sanktuarium,  otrzymał pamiątkowy obrazek z modlitwą małżeńską. 

 KAŻDY Z NAS MOŻE ZOSTAĆ WIZJONEREM Z COVA DA IRIA

 Słowo wygłoszone podczas nabożeństwa

Fatimskiego, 13 lipca 2017 r. w sanktuarium

MB Fatimskiej w Gdańsku-Żabiance

 

 „Pamiętajcie o dziełach, które Bóg dokonał i o słowach, które do was wypowiedział” (Ps 105, 5).

 Drodzy w Chrystusie Panu, Czciciele Matki Najświętszej z fatimskiej Doliny Pokoju!

 Ciągle żyjemy w zasięgu jubileuszowych obchodów stulecia objawień Matki Bożej w Fatimie. Przeżywając Maryjny Rok Jubileuszowy, pragniemy odnowić w swoich sercach i w pamięci te wielkie dzieła, które Bóg dla nas dokonał i zapisać w duszach słowa, które wypowiedział do nas Ojciec Niebieski przez posługę Maryi, Matki Zbawiciela Jezusa Chrystusa. Maryja przyszła do nas jako Matka kochająca i zatroskana. Objawiła się w Cova da Iria czyli na Dolinie Pokoju. Wybrała sobie troje dzieci: dziesięcioletnią Łucję, dziewięcioletniego Franciszka i siedmioletnią Hiacyntę. Im przekazała to ważne dla świata orędzie, przepojone głęboką troską o los ludzkości pogrążonej w grzechu, zmierzającej na zatracenie. Ale też niosące nadzieję, płynącą z Serca Jej Syna, poprzez Jej Serce, że Bo pragnie okazać światu miłosierdzie.

Dobra Pani, te bardzo religijne dzieci, żyjące w skrajnym ubóstwie, obdarzyła wyjątkową łaską i zaufaniem. Maryja, w geście rozłożonych rąk, które dotąd miała złączone, wylała na dzieci tajemniczą smugę światła – i jak relacjonuje Łucja – tak intensywna i przedziwną zarazem, że „przenikając nasze piersi aż do najtajniejszego miejsca w duszy, pozwalało zobaczyć siebie samych w Bogu jaśniej, niż widzimy się w najczystszym lustrze. Nagle w nieodpartym odruchu upadliśmy na kolana, powtarzając z przejęciem: O Najświętsza Trójco uwielbiam Cię! Mój Boże! Mój Boże! Kocham Cię!” (13 V 1917).

Spotkania dzieci z Maryją zostały poprzedzone przez Anioła Pokoju, Anioła Portugalii. Tak się przedstawił rodzeństwu Hiacyncie i Franciszkowi Marto i ich kuzynce Łucji dos Santos.

Podczas objawienia, późną jesienią 1916 roku, ów młodzieniec – Anioł, trzymał w rękach kielich, nad którym unosiła się Hostia. Spływał z niej do kielich krople krwi. Nagle kielich z Hostią zawisł w powietrzu, Anioł uklęknął wraz z dziećmi i polecił im by powtórzyły wraz z nim następujące słowa: „Trójco Przenajświętsza, Ojcze, Synu i Duchu Święty, uwielbiam Cię ze czcią najgłębszą. Ofiaruję Ci Przenajświętsze Ciało, Krew i Duszę i Bóstwo Pana Naszego Jezusa Chrystusa, obecnego na wszystkich ołtarzach świata, na przebłaganie za zniewagi, świętokradztwa i zaniedbania, którymi jest obrażany. Przez niezmierzone zasługi Jego Najświętszego Serca i Niepokalanego Serca Maryi, proszę Cię o nawrócenie biednych grzeszników”. Następnie Anioł wstał, wziął do ręki kielich i Hostię. Ciało Pańskie podał Łucji, Hiacyncie i Franciszkowi, którzy jeszcze nigdy dotąd nie przystąpili do Komunii Świętej. Podając kielich mówił: „Przyjmijcie Ciało i Krew Jezusa Chrystusa, okrutnie znieważonego przez niewdzięcznych ludzi. Wynagradzajcie ich grzechy i pocieszajcie waszego Boga”. Było to ostatnie spotkanie z Aniołem – wysłannikiem z nieba, „bramą” przygotowującą małych wizjonerów do spotkania z Matką Bożą 13 maja 1917 roku.

Dlaczego o tym mówię? Przecież już wiele razy to słyszeliście. Właśnie dlatego, że nieraz się nam zarzuca, a czynią to ci, którzy wiele na ten temat mówią, a nie mają nic w tej sprawie do powiedzenia, ci dyletanccy intelektualiści, że Kościół Polski, ta zaściankowa twierdza katolicyzmu, uprawia płytką teologię i ludową pobożność maryjną, ckliwą i nieprzystającą do dzisiejszego świata. A tak na marginesie zapytam: do czego dzisiejszy świat przystaje?! Skoro w orędziu fatimskim jest nawoływanie do czci Najświętszego Sakramentu i Seca Pana Jezusa, to znaczy, że jest ono skupione na Chrystusie. Orędzie z Fatimy, jego „naglące wezwanie do nawrócenia i pokuty, wprowadza nas w istocie w samo serce Ewangelii” (abp T. Bertone, Kongregacja Nauki Wiary, Orędzie Fatimskie. Prezentacja, Citta del Vaticano, 2000, s. 3).

A Matka Najświętsza, która według Soboru Watykańskiego II jest Orędowniczką, Wspomożycielką, Pomocnicą i Pośredniczką (Lumen gentium 62), przynosi nam wezwanie i przypomnienie Ewangelii Jej Syna. Ma do tego pełne prawo jako Matka Jezusa Chrystusa. Z Jej Serca płynie obowiązek przypomnienia podstawowego wezwania ewangelicznego Jej Syna: „Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię” (Mk 1, 15).

W tych właśnie słowach, zapisanych na początku Ewangelii według św. Marka, ma swoje uzasadnienie przesłanie z Fatimy. W tych słowach zapisana jest ciągła aktualność wołania Matki Bożej. Pamięć ludzka jest ulotna, a serce człowieka ospałe. Dlatego Matka Boża z Fatimy postanowiła nas obudzić i wyczulić na Ewangelię. Nie doszukujmy się w tajemnicach fatimskich sensacji, nie oczekujmy nowych prawd, tylko zechciejmy się pochylić nad Ewangelią, często zapominaną.

Nasz sejm uczcił setną rocznicę objawień fatimskich specjalna uchwałą. Za przyjęciem uchwały głosowało 245 posłów, 27 było przeciw, a 11 wstrzymało się od głosu. „Rzadko które wydarzenie religijne odegrało tak ważną rolę w dziejach Kościoła, a nawet całego świata, jak objawienia fatimskie […]. Z powodu wagi i doniosłości orędzia z 1917 roku Sejm Rzeczypospolitej Polskiej, przekonany o jego szczególnym znaczeniu, pragnie uczcić objawienia fatimskie w ich setną rocznicę”. Głosowanie poprzedziła burzliwa dyskusja już w Sejmowej Komisji Kultury i Środków Przekazu (która ja rekomendowała), jak równie podczas posiedzenia sejmu. Opozycja próbowała ośmieszyć uchwałę. Odrzucono wniosek Klubu Nowoczesnej o nieprzyjęcie uchwały. Posłowie PO nie wzięli udziału w głosowaniu nad uchwałą, a w PSL nie było dyscypliny („Nasz Dziennik”, 10 IV 2011).

"Przyszłam upomnieć lud, aby zmienił swe życie i nie zasmucał Boga ciężkimi grzechami”. Słowa Maryi z 13 października 1917 roku.

Jan Paweł II pielgrzymując do Fatimy w rocznicę zamachu na swoje życie, 13 października 1982 roku, pragnął podziękować Bogu i Jego Matce za ocalenie życia. Ale wtedy również przypomniał całemu światu aktualność orędzia z Fatimy w następujących słowach: „Starajmy się zrozumieć to niezwykłe orędzie, które zaczęło do świata docierać z Fatimy od dnia 13 maja 1917 roku, a przedłużyło się przez sześć miesięcy, aż do 13 października tegoż to roku. […] Orędzie z Fatimy jest w swej istocie wezwaniem do nawrócenia i pokuty, tak jak Ewangelia”.

Wnikając w ducha fatimskiego przesłania trzeba najpierw rozważyć ważne zalecenie Maryi. Zalecenie o wielkim znaczeniu dla naszego zbawienia, jakie Matka Boża skierowała do świata, za pośrednictwem dzieci fatimskich.

Było ich wiele. Ograniczmy się tylko do jednego z nich. Tak, jak gdyby dziś – 13 lipca 1917 roku Matka Boża ukazała dzieciom wizję piekła: „Oto widzieliście piekło, do którego idą grzesznicy. Dla ratowania ich, Pan chce rozpowszechnić na świecie nabożeństwo do mego Niepokalanego Serca. Wówczas stanie się to, co wam powiem: Wiele dusz zostanie uratowanych i nastąpi pokój”. Podczas tego objawienia Maryja zażądała poświęcenia Kościoła, świata i Rosji Niepokalanemu jej sercu. Sformułowała to żądanie w następujących słowach: „Aby zapobiec straszliwej karze, powinien Ojciec Święty poświęcić Kościół, ludzkość, a szczególnie Rosję memu Niepokalanemu Sercu”. Matka Boża zapowiada, ze Bóg zamierza ukarać świat za zbrodnie przez głód, prześladowanie Kościoła i Ojca Świętego. To objawienie spisane jest przez siostrę Łucję w styczniu 1944 roku. Ujawnione natomiast zostało 26 czerwca 2000 roku.

Papież Pius XII, który 13 maja 1917 roku został wyświęcony na biskupa, w dniu 31 października 1942 roku poświęcił świat Niepokalanemu Sercu Maryi. Natomiast 7 lipca 1952 roku, we wspomnienie świętych Cyryla i Metodego, poświęcił Niepokalanemu Sercu Maryi wszystkie ludy Rosji.

I tu może się nasuwać intrygujące pytanie. Dlaczego Maryja mówiła dzieciom o Rosji, o której nie mogły nic wiedzieć, a już tym bardziej o tym, że za parę miesięcy wybuchnie tam krwawa rewolucja i doprowadzi do powstania bezbożnego imperium, szerząc terror i fabrykując śmierć na ogromną skalę.

Polska armia 1920 roku i Cud nad Wisłą powstrzymały inwazję bolszewizmu na Zachód Europy. Gdyby wtedy zawiązała się koalicja sił międzynarodowych, byłaby szansa pokonania wroga i ocalenia nie tylko Polaków, którzy pozostali za granicą wschodnią. Nie zginęłoby z głodu 8 milionów Ukraińców i 100 milionów obywateli innych narodowości, zamordowanych przez bezwzględną władzę, która mobilizowała siły nienawiści przeciwko wszystkim grupom społecznym. Liczby te nie obejmują ilości zabitych nienarodzonych dzieci, bo tam już wtedy zapanowała „wolność” aborcji (A. Mazan: W obronie człowieka, „Nasz Dziennik”, 18 V 2017).

Mówiąc o nawróceniu Rosji nie mamy na myśli narodu rosyjskiego, który ma swoją religię i kulturę. To ten naród w pierwszym rzędzie był skazany na pożarcie bolszewickiemu systemowi zagłady. Nikt nie ma zamiaru przeciągać ich na katolicyzm. Chodzi o odwrócenie imperium zła, wyzwolenie z jarzma komunistycznego okrucieństwa.

Siostra Łucja 12 maja 1982 roku napisała do Jana Pawła II znamienne słowa, że jeśli Rosja się nie nawróci „rozszerzy swoje błędne nauki po całym świecie wywołując wojny i prześladowania Kościoła. Ludzie dobrzy będą męczeni, a Ojciec Święty będzie wiele cierpiał i różne narody zginą”. Wszelkie statystyki wskazują na to, że wiek XX zapisał się w dziejach świata jako okres najwyższego stopnia męczeństwa chrześcijan. W naszym XXI wieku co roku ginie śmiercią męczeńską około 100 tysięcy chrześcijan. W trzeciej tajemnicy fatimskiej pojawia się także postać Ojca Świętego. W obrazie papieża zmierzającego na szczyt góry można rozpoznać wielu papieży od św. Piusa X do św. Jana Pawła II, którzy w trudnych czasach dla Kościoła i świata niezmordowanie prowadzili Lud Boży na Górę Zwycięstwa. Jednak kardynał Joseph Ratzinger tą pełna grozy tajemnicę fatimską komentuje słowami pełnymi nadziei: „Żadne cierpienie nie jest daremne i właśnie Kościół cierpiący, Kościół męczenników staje się drogowskazem dla człowieka poszukującego Boga” (Kongregacja Nauki Wiary, Orędzie Fatimskie. Komentarz teologiczny, Città del Vaticano, Rzym 2000, s. 43).

W walce z imperium zła solidarnie współpracowali między sobą Jan Paweł II i Roland Reagan. Gdy 9 maja 1985 roku prezydent przemawiając do członków parlamentu portugalskiego wypowiedział słowo: „Fatima”, posłowie zareagowali gromkimi brawami. Najbardziej zaskakujący był fragment przemówienia, w którym Reagan dzielił się swoimi przemyśleniami na temat Jana Pawła II: „Człowiek nie jest jedynie jedną z wielu części świata materialnego – mówił. Nie jest jedynie wiązką atomów. Wierzymy w inny wymiar – w wymiar duchowy człowieka. Wierzymy, że wolność człowieka pochodzi z najwyższego źródła, że niezbywalne prawa osoby ludzkiej pochodzą od kogoś, kto jest większy od nas. Nikt nie uczynił więcej dla przypomnienia światu prawdy o ludzkiej godności – jak również prawdy o tym, że pokój i sprawiedliwość zaczyna się w każdym z nas – niż ten wyjątkowy człowiek, który przybył do Portugalii kilka lat temu po okrutnym zamachu na jego życie.

Przybył tutaj, do Fatimy, waszego wielkiego sanktuarium religijnego, by wyrazić szczególne oddanie Maryi, by prosić o przebaczenie i współczucie pomiędzy ludźmi, żeby modlić się o przebaczenie i poszanowanie godności człowieka na całym świecie. Kiedy spotkałem papieża Jana Pawła II rok temu na Alasce – kontynuował prezydent, dziękowałem mu za jego życie i trud pracy apostolskiej. Ośmieliłem się stwierdzić, ze w przykładzie ludzi takich jak on i w modlitwach prostych ludzi wszędzie na świecie – prostych ludzi jak dzieci z Fatimy – tkwi więcej potęgi niż we wszystkich wielkich armiach i mężach stanu całego świata”.

Amerykański publicysta i wykładowca nauk politycznych, prof. Paul Kengor, skomentował to wydarzenie w następujących słowach: „Katolicy w Polsce i na całym świecie, w setną rocznicę pierwszego objawienia się Matki Bożej w Fatimie, powinni dowiedzieć się, że przekonania polskiego papieża Jana Pawła II, który bezsprzecznie interesował się Fatimą, podzielał również jego główny partner z zimnej wojny Roland Reagan i właśnie Ci dwaj mężowie stanu połączyli swoje wysiłki w latach 80-tych, by podjąć walkę z bestią – z komunizmem, przed którym ostrzegała świat Matka Boża podczas objawień fatimskich w 1917 roku. Oni także chcieli zmiażdżyć głowę temu wężowi. I w końcu odnieśli zwycięstwo” (Ronald Reagan, Jan Paweł II i Fatima, tłum. J. Stachurska, „Nasz Dziennik”, 13 VI 2017).

Nie mogłem się powstrzymać, by wam tego nie opowiedzieć, skoro macie w swoim mieście takie urocze miejsce w Parku im. Rolanda Reagana, gdzie można spotkać św. Jana Pawła II przechadzającego się z prezydentem Reaganem, człowiekiem wierzącym, choć nie katolikiem. Obaj zauroczeni Fatimą. Oddani tajemnicy fatimskiej, walczący o poszanowanie prawdy i wolności w relacjach międzyludzkich. Pomnik odsłonięto w 2012 roku, w 25 rocznicę III Pielgrzymki św. Jana Pawła II do Polski, podczas której Ojciec Święty odwiedził Gdańsk i Gdynię. Kocham Gdańsk ze względu na bliźniacze podobieństwo do Krakowa. Jednak ze szczególnym wzruszeniem, ilekroć jest mi to dane wsłuchuję się w tę rozmowę w parku im. Prezydenta Reagana. Oni rozmawiając o ważnych sprawach, zawsze wychodzili z gabinetów, poza strefę podsłuchów. I tak jest teraz w waszym Parku. Przychodźcie tam czytając z głębi ich serc, z mimiki twarzy, z gestów. Wsłuchujcie się w to, o czym mówią do nas dziś wielcy ludzie. Co wam radzą, byście mogli jeszcze jaśniej i pełniej pojąć wezwanie z Fatimy. Czyńmy to w duchu słów zapisanych na tablicy obok pomnika: „Wdzięczni za niepodległość Polacy”.

I pomyśleć, że Bóg udaremnił próby zamachu na życie każdego z nich, ocalając je w konkretnym celu – do pokonania ateistycznego, sowieckiego komunizmu. Jan Paweł II otarł się o śmierć we wspomnienie Matki Bożej Fatimskiej, 13 maja 1981 roku, a Ronald Reagan dotknął jej granicy 30 marca tegoż roku.

Ale także i w Polsce zwolenników bolszewickiej nomenklatury stać było na złośliwy gest wobec Papieża Polaka. W dniu 12 czerwca 1987 roku, papież klęknął u stóp pomnika Poległych Stoczniowców, zamordowanych w grudniu 1970 roku. Wtedy decyzją partyjnej wierchuszki i wystraszonych służalców, zmobilizowano partyjnych działaczy (nikt nie wierzy że był to odruch spontaniczny) i kazano im otoczyć Pomnik, ustawić się tyłem do Ojca Świętego i nikogo nie dopuszczać do niego. Jeden z uczestników wspominał później tę wyprawę: „Atmosfera była jak na majówce, Szybko znalazł się alkohol. Dostaliśmy kiełbaski, piwo”.

Warto dodać, że podczas stu dwóch pielgrzymek, w trakcie których Jan Paweł II odwiedził dwa i pół tysiąca miejsc na świecie, oprócz zagłuszanej przez skandalistów Mszy św. w Nikaragui, był jeszcze jeden afront wobec papieża, właśnie w Polsce.

Natomiast dla władz, największym ciosem okazała się wizyta papieska  na Westerplatte (12 VI 1987) , która była warunkiem zgody wizyty Jana Pawła II w Gdańsku. Spodziewano się, że Papież będzie wzywał do „pokoju” i do „odprężenia”, sprzeciwiając się tym samym polityce Rolanda Reagana, a podkreślając polskość Gdańska i Szczecina, da odpór rewizjonistom z RFN. Tymczasem Jan Paweł II, wykorzystując symbolikę Westerplatte, potraktował swoje słowo jako zachętę do przeciwstawienia się komunistycznej władzy (Z. Kościelniok, Tyłem do papieża, „Do Rzeczy”, 12-18 V 2017).

Jan Paweł II podczas pielgrzymki do Fatimy, 13 maja 1982 roku, zwrócił się do Matki Bożej z aktem zawierzenia: „W szczególny sposób zawierzamy Ci i poświęcamy tych ludzi i te narody, które najbardziej tego potrzebują”. Natomiast 8 grudnia 1983 roku Ojciec Święty napisał list do wszystkich biskupów Kościoła, zapraszając ich na święto Zwiastowania N.M. Pannie 25 marca 1984 roku, do Watykanu. Na życzenie Jana Pawła II biskup z Fatimy Alberto Cosme de Amaral przywiózł do Rzymu statuę Matki Bożej z Cova da Iria. W przeddzień święta Zwiastowania Matce Bożej, przed Jej figurą Ojciec Święty spędził w prywatnej kaplicy całą noc. Tam wypełnił ślub, który złożył po zamachu, świadom, że jest dłużnikiem Niepokalanej Dziewicy.

Natomiast w samo święto Zwiastowania, przed statuą Matki Bożej Fatimskiej, ustawioną przed bazyliką św. Piotra w Watykanie, Jan Paweł II, odwołując się najpierw do jedności z  wszystkimi biskupami, dokonał aktu zawierzenia Matce Bożej Rosji, a także wszystkich ludów i narodów całego świata.

W tekście zawierzenia nie padło słowo „Rosja”, ale kontekst był bardzo wyraźny.

Dwa dni później Jan Paweł II poprosił biskupa  Fatimy i wręczył mu pocisk wyjęty z jego wnętrzności. „Ten pocisk wyjęli z mojego ciała 13 maja 1981 roku. Drugi zagubił się gdzieś na placu św. Piotra. Nie należy on do mnie, ale do Tej, która czuwała nade mną i mnie ocaliła. Niech ksiądz biskup zawiezie go do Fatimy i złoży w Sanktuarium, na znak mojej wdzięczności dla Najświętszej Maryi Panny i jako świadectwo  wielkich dzieł Bożych”. Pocisk ofiarowany Matce Bożej został umieszczony w Jej koronie. Sutannę ze śladami krwi można zobaczyć w Sanktuarium św. Jana Pawła II w Krakowie na Białych Morzach.

Po tym akcie zawierzenia zaczęły się dokonywać przemiany w Europie Środkowo-Wschodniej, które doprowadziły do upadku komunizmu.

Siostra Łucja wyraźnie potwierdziła, że to zawierzenie dokonane publicznie było tym, o jakie prosiła Matka Boża Fatimska.

Prze ten akt Jan Paweł II nawiązał do podobnych praktyk papieża Piusa XII, a także Pawła VI, który na zakończenie trzeciej sesji Soboru Watykańskiego II, ogłosił Maryję Matką Kościoła i powierzył cały rodzaj ludzki Jej Niepokalanemu Sercu. Uczynił to wobec dwóch i pół tysiąca ojców soborowych, obecnych w bazylice św. Piotra.

Kilka lat przed śmiercią Siostra Łucja napisała takie słowa: „Wszyscy doskonale widzą, iż przeżywaliśmy jeden z najbardziej krytycznych momentów historii ludzkości, kiedy wielkie mocarstwa, wrogie względem siebie, planowały przygotowanie do wojny nuklearnej (atomowej), która zniszczyłaby cały świat,  jeżeli nie cały to większą jego część, a co by pozostało, z jakimi szansami na przeżycie? I kto byłby w stanie odwieść tych aroganckich ludzi, otaczających się swoimi planami wojny, od gwałtownych zamysłów, ateistycznych ideologii propagujących zniewolenie i dominację, ludzi, którzy uważają się za panów całego świata; kto byłby w stanie wszystko to przemienić w coś całkiem przeciwnego? [...] Kto, jeżeli nie Bóg?”

W to, że zwycięstwo przyjdzie przez Maryję nie miał żadnych wątpliwości kardynał August Hlond, Prymas Polski. To nie było pobożne życzenie, to było proroctwo. Na jego wezwanie 8 września 1946 roku przed murami Jasnej Góry zebrała się milionowa rzesza wiernych Polaków, zawierzając losy Polski Niepokalanej Dziewicy. Byłą to fatimska droga odnowienia Polski.

Zapowiadając ten akt listem pasterskim (5 I 1946) biskupi polscy napisali m.in.: „Polska powinna być nowoczesna, sprawiedliwa, szczęśliwa, wzbogacona zdobyczami wiedzy i techniki, kulturalna, mądrze zorganizowana. Ale Polska nie może być bezbożna. Polska nie może się wyprzeć swej przynależności do świata chrześcijańskiego. Polska nie może zdradzić chrześcijańskiego ducha swych dziejów. Polska nie może być komunistyczna. Polska musi pozostać katolicka”. Tymczasem nad Polską zwisły wtedy czarne chmury wieszczące wyjątkowo dramatyczne wydarzenia, mające na dłuższy czas naznaczyć losy kraju dyktowane przez brutalne sowieckie porządki. Polacy wykończeni apokalipsą II wojny światowej wpadli w nowe sidła, wtłoczeni w strefę wpływów Moskwy. Utraciliśmy wtedy polskie Kresy Wschodnie. Ruszyła masowa akcja wysiedlania ludności niemieckiej. W Beskidzie Niskim i Bieszczadach nękanych atakami band UPA, płynęła krew strumieniami. Nowe dekrety przewidywały karanie za przynależność do tzw. „tajnych organizacji”. Aresztowano działaczy podziemia. W Gdańsku 21 sierpnia 1946 roku skazano na śmierć 18-letnią Danutę Siedzikównę „Inkę”. Tymczasem tzw. rząd Jedności Narodowej debatował nad pozbawieniem polskiego obywatelstwa 76 najwyższych dowódców Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie, a wśród nich generała Władysława Andersa.

W takiej sytuacji Prymas August Hlond wezwał Polaków, by padli na kolana przed Tą, która, jak mawiał, da nam pewne zwycięstwo”. Lecz zwycięstwo, gdy przyjdzie, będzie to zwycięstwo Najświętszej Marii Panny” – wyszeptał tuż przed śmiercią (M. Jakimowicz Akt własności, „Gość Niedzielny”, 4 VI 2017).

„Polska nie zwycięży bronią, ale modlitwą, pokutą i wielką miłością bliźniego i Różańcem” – głosił kardynał August Hlond.

Jak widomo spadkobiercą tej drogi zwycięstwa był Sługa Boży Prymas Tysiąclecia, Stefan kardynał Wyszyński, który po Słudze Bożym prymasie Hlondzie, przeprowadził nasz kraj przez „morze czerwone”, wiodąc nas bezpiecznie prze ogień i wodę (Ps. 66, 12). „Wszystko zawierzyłem Matce Najświętszej i wiem, że nie będzie słabszą w Polsce, choćby się ludzie zmienili. Maryjo, nie wybieraj się nigdzie w świat dopóki tu nie wypełnisz swojego zadania” – mówił Narodowi Prymas Tysiąclecia.

I mając na uwadze zarówno potrzeby jak i zagrożenia Kościoła w Ojczyźnie naszej, biskupi polscy, na Krzeptówkach w Zakopanem, w dniu 6 czerwca bieżącego roku dokonali aktu Poświęcenia Kościoła w Polsce Niepokalanemu Sercu Maryi. Jest to wielki akt zawierzenia, w trosce o Kościół Jej Syna w Ojczyźnie naszej.

Rozważając treść objawień fatimskich, zauważamy również, że ze względu na wierność Maryi, cierpień doznały także dzieci bywające na audiencji u Pani Fatimskiej. W sierpniu spotkanie z Matką Bożą odbyło się z trzydniowym opóźnieniem, ze względu na uprowadzenie małych apostołów orędzia fatimskiego przez miejscowego administratora prowincji, masona.

W czasie ostatniego spotkania z dziećmi fatimskimi, w dniu 13 października 1917 roku, Matka Boża wezwała świat do pokuty i zadośćuczynienia za grzechy. Jest to wezwanie do nawrócenia i do modlitwy, szczególnie różańcowej: „Ludzie muszą zmienić swoje życie i prosić o przebaczenie swoich grzechów”. Następnie ze smutkiem dodała: „Nie należy Boga obrażać, skoro już za wiele jest obrażony”. W podobnym duchu wypowiadała się Hiacynta: „Ach, gdyby ludzie wiedzieli czym jest wieczność, jakżeby się wysilali, by zmienić swoje życie. Zbawiciel ma wielkie upodobanie w ofiarach i umartwieniach”.

Orędzie fatimskie w zasadniczej swej osnowie jest proklamacją tej zbawczej prawdy, że Bóg z miłością przygarnia każdego człowieka, który się nawraca. Jan Paweł II głosił tę prawdę w Fatimie 13 maja 1982 roku. Ujął ją w następujących słowach: „Treść wezwania Pani z Fatimy jest tak głęboko zakorzeniona w Ewangelii i całej Tradycji, że Kościół czuje się z tym orędziem związany”.

Podczas ostatniego objawienia, Pani Fatimska raz jeszcze wezwała do modlitwy różańcowej. Do rozważania tej małej Ewangelii będącej historią Jezusa i Jego Matki. Niech ludzie odmawiają różańce i pokutują za grzechy. W każdym z sześciu objawień fatimskich pojawia się prośba Maryi o modlitwę różańcową. [...] Kiedy odmawiacie różaniec, mówcie po każdej tajemnicy: O mój Jezu, przebacz nam nasze grzechy, zachowaj od ognia piekielnego, zaprowadź wszystkie dusze do nieba, pomóż szczególnie tym, którzy najbardziej potrzebują Twego miłosierdzia” (13 VII 1917).

Jan Paweł II mówił w Fatimie 13 maja 1982 roku, że różaniec jest modlitwą Maryi, jest taką modlitwą, „w której Maryja czuje się szczególnie związana z nami. Sama modli się z nami”. W tej modlitwie zawarta jest miłość Matki do grzeszników. Tą modlitwą objęte są również sprawy Kościoła, Ojca Świętego, całego świata, a nade wszystko grzesznicy i dusze w czyśćcu. Dlatego o tę modlitwę woła Maryja i Kościół, a przekonuje nas do niej nasze życie.

O niezwyciężonej mocy modlitwy różańcowej przekonują nas ważne, historyczne wydarzenia, których symbolem może być fragment Sądu Ostatecznego w Kaplicy Sykstyńskiej, gdzie artysta umieścił scenę przedstawiającą wyciąganego przy pomocy różańca człowieka, zanurzającego się już w morzu ognia piekielnego, które Pani Fatimska ukazała pastuszkom 13 lipca 1917 roku. Od tego symbolicznego przedstawienia przejdźmy do niektórych, historycznych wydarzeń.

W 1571 roku rozegrała się krwawa bitwa z Turkami na morzy Jońskim, w pobliżu twierdzy Lepanto, podczas której oprócz tradycyjnej broni, głównym orężem walki był różaniec. Modlił się papież, dowódcy i całe załogi okrętów, i mieszkańcy wielu chrześcijańskich miast. W tej bitwie padła, uważana dotąd za niezwyciężoną turecka flota. Została powstrzymana wroga ekspansja islamu na zachód, zagrażająca chrześcijaństwu. Zwycięstwo to wywarło ogromny entuzjazm w Europie. Po zwycięstwie okazało się oczywiste, czyja to zasługa. Papież św. Pius V , jako dziękczynienie, dzień zwycięstwa 7 października, ustanowił Świętem Matki Bożej Różańcowej, zwanej Matką Boską Zwycięską, a do Litanii Loretańskiej włączył wezwanie: „Wspomożenie Wiernych, módl się za nami”. Było to różańcowe zwycięstwo nad zagrażającym chrześcijaństwu odmiennym kulturowo i religijne islamem.

Natomiast w 1683 roku w bitwie pod Wiedniem została pokonana ponownie islamska zaciekłość i kolejny raz oddalono zagrożenie chrześcijańskiej Europy. W przekonaniu, że także tym razem zwycięstwo nad Turkami odniesiono dzięki nadzwyczajnej interwencji Matki Bożej, błogosławiony papież Innocenty XI, ku upamiętnieniu tego wydarzenia, ustanowił święto Najświętszego Imienia Maryi, obchodzone w rocznicę Victorii Wiedeńskiej 12 września. A król Jan III Sobieski, z ryngrafem maryjnym na piersi, jako zwycięzca zyskał tytuł obrońcy chrześcijaństwa.

Wspomnę jeszcze cud, jaki dokonała Pani Fatimska w Austrii. W 1955 roku sowieccy okupanci dobrowolnie wycofali się z Austrii. Wydarzenie bezprecedensowe, które nigdy nie zdarzyło się przedtem ani później, dopóki nie upadł komunizm. Ówczesny kanclerz Austrii Juliusz Raab, nie miał wątpliwości – to dzieło Maryi. Swoje przekonanie oparł na skutkach wyjątkowej mobilizacji religijnej Austriaków, której przewodził franciszkanin O. Petrus Pavlicek, najpierw sanitariusz Wermachtu, który trafił do amerykańskiej niewoli we Francji. W Cherbourgu został kapelanem w obozie jenieckim. Tam wpadła mu w ręce mała broszurka, dotycząca objawień fatimskich. Lektura tej książeczki odmieniła jego życie. Ojciec Pavlicek nie miał wątpliwości, że kluczem do zrozumienia ludzkości i powołania człowieka jest osoba Maryi. Po zwolnieniu z obozu pierwsze kroki skierował do najważniejszego austriackiego sanktuarium maryjnego Mariazell. Tam, przed obrazem Magna Mater Austriae doznaje olśnienia. Słyszy w głębi swej duszy głos: „Czyńcie co wam mówię, a będzie wam dany pokój!” Po jakimś czasie dowiedział się, że to są słowa podobne do tych, które usłyszeli pastuszkowie w Fatimie. Ojciec Petrus zrozumiał, że jedynym ratunkiem przed komunizmem, który szerzy duchowe spustoszenie w sercach ludzkich, może być tylko duchowa moc  płynąca z zawierzenia Bogu i Maryi. W Maryi dostrzegł siłę ku obronie swojej Ojczyzny przed jej zaborczym podziałem. W tym celu zakłada w 1947 roku Pokutną Krucjatę Różańcową, której zadaniem było głoszenie orędzia fatimskiego i mobilizacja Austriaków do modlitwy i pokuty. Ten charyzmatyczny, jak się okazało kapłan, rozpoczyna misję w wielu miastach. W 1950 roku ogłasza ideę Procesji Światła w intencji wycofania wojsk okupacyjnych z Austrii. Uczestniczyły w niej dziesiątki tysięcy ludzi, niekoniecznie wierzących. Podczas tych procesji, niesiono figurę Matki Bożej Fatimskiej. Uczestnicy głośne modlitwy zanosili do Boga, trzymając zapalone świece i uniesione bardzo wysoko różańce. Procesje powtarzano wiele razy. Największa z nich odbyła się 8 grudnia 1954 roku w setna rocznice ogłoszenia przez papieża Piusa IX dogmatu o Niepokalanym Poczęciu NM Panny. W Wiedniu, na tej procesji, zebrało się 80 tysięcy osób, a w całej Austrii pół miliona. Nagle 13 kwietnia 1955 roku Austria doznała cudu wyzwolenia od sowieckich wojsk okupacyjnych. Pomimo wcześniejszych nalegań polityków austriackich, a było aż trzysta prób negocjacji, ostatnie rozmowy w Moskwie, przy równoczesnych modlitwach w wypełnionych kościołach Austrii, nastąpiło wyzwolenie wyproszone u Boga na klęczkach. Główną bronią Austriaków była modlitwa i pokuta.. W październiku, miesiącu maryjnym, w 1955 roku, ostatni żołnierz sowiecki opuścił austriacka ziemię (G. Górny, Cud Fatimski w Austrii, „Niedziela” 25 VI 2017). Siła modlitwy pokonała komunizm!

Słyszeliśmy ostatnio słowa biskupa przemawiającego od tronu Pani Jasnogórskiej, że „chcemy wszystko rozwiązać przez spory, sądy, uchwały, marsze, protesty, trybunały, a tu trzeba się modlić! Boga prosić! Przez Maryję upraszać wszelkie łaski” (abp J. R. Pawłowski, Jasna Góra 9 VII 2017).

Te fakty historyczne niezbicie świadczą o tym, ze Serce Matki czuwa nad nami i okazuje miłość grzesznikom i wspomaga tych, którzy się pod Jej opiekę uciekają i modlą się wraz z Nią.

Bywa jednak, że dla wielu jest to modlitwa nudna, monotonna. Tym, którzy się nudzą na modlitwie różańcowej Siostra Łucja odpowiada dość przekonywująco: „Kiedy spotykają się ludzie zakochani, przez całe godziny powtarzają jedno i to samo: kocham cię. Tym, czego brakuje ludziom zarzucającym różańcowi monotonność, jest właśnie miłość; wszystko zaś, czego nie czyni się z miłości, nie ma żadnej wartości”.

Moi Drodzy! Wspominając dziś te wielkie dzieła Boże, trzeba nam się zastanowić nad tym, jakie przesłanie niesie dla nas to fatimskie orędzie. Jan Paweł II mówił nam, że „wezwanie Maryi nie jest jednorazowe. Jest zwrócone ku coraz nowym pokoleniom. Ku nowym znakom czasu. Trzeba do niego wciąż powracać. Podejmować je wciąż na nowo” (13 X 1982). A Benedykt XVI dodaje: „Mylilibyśmy się sądząc, że prorockie przesłanie z Fatimy wypełniło się w całości. Zyskuje ono nowe życie w planie Boga” (Fatima 13 V 2010).  A zatem orędzie fatimskie dotyczy każdego z nas osobiście, tak jak ono odnosiło się do pastuszków w Cova da Iria, tak też i do całego świata, zarówno sto lat temu, jak i teraz.

W przyjęciu tego przesłania ważna jest dla nas rola Matki Bożej. Ona swoja macierzyńską postawą przede wszystkim pragnie przybliżyć nas do swego Serca, byśmy Jej Serce otoczyli należną czcią. W tym kulcie zwraca się uwagę na duchowy wymiar Serca Matki Boga i naszej Matki, do której się uciekamy, zarówno w sprawach duchowych jak i doczesnych, podniosłych i radosnych, jak i smutnych i bolesnych. Jakże często w naszym życiu potrzebna nam jest umiejętność cierpienia, nabyta w ramionach Matki Bolesnej. Jej bolejące Serce nauczyło Ją pod krzyżem swego Syna tej szczególnej czułości dla bolejącego człowieczego serca.

Trzeba nam zatem przyjąć światło płynące z Fatimy i w tym świetle zobaczyć nasze problemy, nadziej, wolność i cierpienie.

W dniu 6 czerwca, w tym roku, mówił w Sanktuarium Matki Bożej na Krzeptówkach w Zakopanem biskup z Coimbry, do której należy Fatima, Virgilio do Nascimiento Antunes, że najważniejszym elementem pobożności maryjnej jest uczenie się miłości do Maryi. To właśnie jest miłość, o której pisał Karol Wojtyła, ze mu wszystko wyjaśnia.

Natomiast Jan Paweł II zwraca nam uwagę na to, że „orędzie Pani z Fatimy, tak bardzo macierzyńskie, jest równocześnie mocne i stanowcze. Wydaje się surowe. Tak, jakby mówił Jan Chrzciciel nad brzegiem Jordanu. Jordan wzywa do pokuty. Przestrzega. Nawołuje do modlitwy. Zaleca różaniec” (13 V 1982). „Fatima to nie jakaś wiejska sielanka, czy ukwiecona łąka na której modlą się dzieci, a do nich uśmiecha się Matka Boża” – przypomniał cytowany przed chwilą biskup Virgilio. Bowiem z Fatimy rozlega się na cały świat potróje wołanie: Pokuta. Pokuta. Pokuta!

Fatima wskazuje na Serce Maryi otoczone cierniem. Jest to ważne odniesienie do serca każdego z nas. Serce, człowiecze centrum, gdzie człowiek opowiada się za Bogiem lub przeciwko Niemu, gdzie wybiera tego komu się da prowadzić: Boga czy szatana, przysparzając tym samym cierni Sercu Maryi i Sercu Jej Syna. Prze ludzkie serce biegnie linia odwiecznych zmagań pomiędzy tym co Boże, a tym co szatańskie czyli bezbożne. Łucja mówi o tym co zobaczyły dzieci – morze ognia, czyli piekło.

Benedykt XVI – genialny papież naszych czasów – uczył, że piekłem jest świat bez Boga. Piekłem jest ludzkie serce, które odrzuciło Boga i przestrzegał, że konsekwencją braku nawrócenia będzie prześladowanie i śmierć. Wręcz prorocze stały się jego słowa z Fatimy: „ludzkość potrafiła uruchomić krąg śmierci i terroru, jednak nie jest w stanie tego zakończyć…” (13 V 2010). Rok po wygłoszeniu tych słów papieskich, powstało terrorystyczne tzw. „państwo islamskie”, a spirala terroru, aż dotąd coraz bardziej się nakręca. Dlatego wezwanie do pokuty jest tym bardziej dziś aktualne, konieczne i odnosi się ono do każdego z ans. A jak mamy pokutować? Siostra Łucja pytała o to anioła w Fatimie i usłyszała taką odpowiedź:” Ze wszystkiego, co tylko możecie zróbcie ofiarę jako zadośćuczynienie za grzechy”. Nie trzeba szukać nadzwyczajnych środków pokuty. Zacznijmy najpierw od zwyczajnych, od daru serca i dobrych uczynków. Iluż katolików zaniedbuje ten minimalny wymiar piątkowej wstrzemięźliwości od pokarmów mięsnych, albo nie wzbudza w swoim sercu nadprzyrodzonych intencji odmawiając sobie tego co przyjemne i dozwolone? W orędziu w La Salette Maryja tak mówiła na ten temat do dzieci: „Latem, na Mszę świętą chodzi zaledwie kilka starszych niewiast. Inni pracują w niedzielę przez całe lato. W czasie Wielkiego Postu chodzą do rzeźni jak psy”. W wielu kościołach lokalnych biskupi zlikwidowali praktykę wstrzemięźliwości od pokarmów mięsnych. Masoneria w Meksyku podczas prześladowania Kościoła uczyniła podobnie.

Fatima uczy nas także jednego ważnego umartwienia, jakim jest przyjmowanie własnego życia, z jego codziennymi trudnościami i z całkowitym oddaniem się do dyspozycji Boga. Fatimskie wołanie o modlitwę, pokutę i nawrócenie ciągle jest aktualne. Czym właściwie jest pokuta? Jest to postawa pokornego serca, uznającego grzech i świadomość wyrządzonej krzywdy Bogu, Kościołowi, ludziom i sobie. Tylko takie serce zdolne jest poderwać się w górę i prowadzić życie wynagradzające.

Anioł ukazał pastuszkom trzy wymiary pokutnego zadośćuczynienia: modlitwę, umartwienie i Eucharystię, która prowadzi do naszego współofiarowania się Bogu Ojcu w zjednoczeniu z ofiarą Jezusa Chrystusa. Sedno Fatimy to właśnie pokuta i nawrócenie.

Moi Drodzy! W Ewangelii czytamy takie słowa: „Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli” (J 20, 29)/ Przypatrując się dzieciom z Fatimy, zauważamy, ze tylko Łucja, jedyna z tej trójki, widziała, słyszała i mogła rozmawiać z Panią Fatimską. Hiacynta widziała i słyszała Matkę Najświętszą, a Franciszek jedynie ją widział.

I choć nie dostąpiliśmy łaski oglądania czy słuchania Maryi, to jednak powinniśmy stanąć na miejscu objawień jako ich uczestnicy, a nie tylko widzowie (W. Łaszewski, Czwarty wizjoner z Fatimy, Warszawa 2017).

W fatimskim objawieniu jest miejsce dla każdego z nas. Każdy ma swoją Dolinę Pokoju. I każdy z nas może stać się czwartym wizjonerem z Cova da Iria.

Podczas tego nabożeństwa w sposób szczególny polecamy Bogu, przez Maryję, małżeństwa i rodziny tutejszej parafii. Niedawno słyszeliśmy fundamentalne słowa wypowiedziane na Placu Krasińskich w Warszawie (6 VII 2017): „W sercu naszego życia stawiamy wiarę i rodzinę” (D. Trump). Wiara i rodzina tworzą dla każdego małżeństwa, a poprzez nie dla Kościoła i Ojczyzny Dolinę Pokoju – Cova da Iria.

Tego życzę domowemu Kościołowi gromadzącemu się w tej waszej parafialnej Cova da Iria.

Niech orędzie fatimskie stanie się dla każdego z nas znakiem nadziei na ocalenie! Niech prowadzi nas drogą ku szczęśliwej przyszłości. Amen.

Ks. Adam

Używamy plików cookies Ta witryna korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności i plików Cookies .
Korzystanie z niniejszej witryny internetowej bez zmiany ustawień jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików Cookies. Zrozumiałem i akceptuję.
176 0.14290690422058