Mówi się, że życie chrześcijanina to pielgrzymka, która ma znaleźć zakończenie w niebie. Pielgrzymka ta to jednak nie spacerek. Trzeba stawić czoła wielu trudnościom.
Liturgia słowa V niedzieli Wielkiego Postu obfituje w odniesienia do drogi, chodzenia, przemieszczania się, dążenia... I tak prorok Izajasz z jednej strony pisze o drodze, którą Bóg otworzył przez morze i potężne wody, wskazując na wielkie dzieła, których Pan dokonał w historii narodu wybranego. Z drugiej jednak strony czyni również następującą wzmiankę: „Otworzę też drogę na pustyni, ścieżyny na pustkowiu”.
W swoim życiu wiary mogę doświadczyć wielu momentów, które będą często stały wobec siebie w opozycji, ale pomimo to składać się będą na jedną drogę – drogę poszukiwania Boga.
Fragment z Ewangelii Janowej przeznaczony na dzisiejszą niedzielę zawiera wzruszający opis tego, jak Jezus ratuje cudzołożnicę od kary ukamienowania. Grzech, który popełniła, stał się dla niej okazją do spotkania Jezusa, Boga bogatego w miłosierdzie. Droga grzechu zamienia się w drogę ku nowemu – ku życiu w jedności z Bogiem.
„Idź, a od tej chwili już nie grzesz” – jakże musiało radować się serce tej kobiety, gdy usłyszało te słowa. Dostała nowe życie. „Zapominając o tym, co za mną, a wytężając siły ku temu, co przede mną, pędzę ku wyznaczonej mecie, ku nagrodzie, do jakiej Bóg wzywa w górę w Chrystusie Jezusie”. Niech te słowa będą dla każdego z nas drogowskazem w wielkopostnych zmaganiach z naszymi grzechami i grzeszkami – byśmy zawsze wybierali drogę ku nowemu.
ks. Mateusz Tarczyński
(rozważanie z biuletynu parafialnego nr 11/2016)