Na tydzień przed Wielkanocą Kościół obchodzi w liturgii Niedzielę Palmową, czyli Niedzielę Męki Pańskiej. Dzień ten odsłania przed nami swoje podwójne oblicze: triumfu światowego i triumfu boskiego.
Z jednej strony wspominamy uroczysty wjazd Jezusa do Jerozolimy i towarzyszącą temu atmosferę zwycięstwa, radości, zaufania i sympatii tłumu. Z drugiej strony dostrzegamy zmienne nastroje tłumu, który łatwo słowa „Hosanna!” zmienia w „Ukrzyżuj!”, odczuwamy atmosferę samotności i zdrady.
Poprzez liturgię Niedzieli Męki Pańskiej wchodzimy w obchody Wielkiego Tygodnia, który prowadzi nas od spektakularnego, okazałego, ale zarazem przelotnego triumfu Niedzieli Palmowej, triumfu światowego do triumfu boskiego, triumfu Wielkanocy, triumfu zmartwychwstania – zwycięstwa nad grzechem i śmiercią. Jest to zwycięstwo niedostrzegalne (tylko noc jest „naocznym” świadkiem zmartwychwstania), od samego początku narażone na wątpliwości. Jest wydarzeniem, w którym intelekt staje bezradny w obliczu wiary. Na to fundamentalne wydarzenie naszej wiary otwierają nas obchody Triduum Paschalnego.
Podobnie ma się rzecz z naszym życiem, które składa się z wielu triumfów, z wielu zwycięstw – jednak prawdziwe zwycięstwa mają miejsce wtedy, gdy wygrywamy z własnym grzechem, ze słabością, z wadą... I o takich zwycięstwach, które się w nas dokonują, nie wie cały świat – często pozostaje to tylko naszą „słodką” tajemnicą.
Każdy grzech, który popełniamy, jest naszym grobem. Bóg nie chce, żeby wokół naszych grobów gromadziły się tłumy ludzi, którzy przyozdobią je kwiatami, podziwiając nas za nasze czyny. Bóg pragnie, by tłum ludzi gromadził się wokół naszych grobów, ale z tego powodu, że stały się puste – i ta pustka, tak niespodziewana, przyciągnie wielu, pobudzając ich do przemiany życia.
ks. Mateusz Tarczyński
(rozważanie z biuletynu parafialnego nr 12/2016)