Św. Łukasz zaadresował swoją Ewangelię do bliżej nam nie znanego „dostojnego Teofila”. Można by pomyśleć: „to w takim razie, dlaczego my to czytamy, dlaczego sięgamy po czyjąś prywatną korespondencję?”. Pytanie wydaje się słuszne, ale czy na pewno?
Spróbujmy przyjrzeć się bliżej imieniu Teofil (gr. Theophilos). Z języka greckiego theos znaczy Bóg, a phileo to kocham (ale bliżej temu określeniu do przyjaźni niż do miłości oblubieńczej). A zatem Teofil to człowiek kochający Boga, to przyjaciel Boga. Do kogo więc św. Łukasz kieruje swoją Ewangelię? Do każdego, kto jest w bliskości z Bogiem i kto tę bliskość chce pogłębiać: „Postanowiłem więc (...) zbadać dokładnie wszystko od pierwszych chwil i opisać ci po kolei, dostojny Teofilu, abyś się mógł przekonać o całkowitej pewności nauk, których ci udzielono”.
Przyjaźń jest miłością, w której każde spotkanie z przyjacielem rodzi we mnie głód kolejnych spotkań – gdy kończy się jedno, ja czekam z utęsknieniem na kolejne. Bardzo dobrze oddaje tę myśl czytanie z Księgi Nehemiasza, w którym odnajdujemy słowa mówiące o wielkim pragnieniu ludu, pragnieniu przebywania z Bogiem i słuchania Go: „I czytał [Ezdrasz] z tej księgi [Prawa Mojżeszowego] (...) od rana aż do południa (...)”.
Czy kocham Boga tak mocno, że mam pragnienie wciąż Go słuchać i słuchać? Czy potrafię w Prawie, które mi daje w postaci przykazań, odnaleźć Jego ojcowską miłość? Czy jestem Teofilem?
ks. Mateusz Tarczyński
(rozważanie z biuletynu parafialnego nr 4/2016)