Pan Bóg wiedział, co robi, stwarzając tak bogaty w różnorodność świat. Dał nam lekarstwo na nudę, która jest największym z zabójców ludzkiego ducha. Wieczny niedosyt w poznawaniu nie pozwala człowiekowi bezczynnie zastygnąć. Niewyczerpalność poznawania świata motywuje do ciągłego wchodzenia w głąb rzeczywistości i w głąb samego siebie.
Taka podróż do wnętrza, do podstaw mojego „ja” jest człowiekowi bardzo potrzebna, by rozpoznać talenty, charyzmaty, dary, które od Boga otrzymał. To, czym został obdarowany przez Stwórcę, zostało mu dane po to, by uczynił świat bogatszym.
Często jednak słyszymy o samodoskonaleniu się, czyli zabiegu rozwijania własnych zdolności jedynie własnymi, ludzkimi siłami. Chwalebna jest postawa pragnienia doskonałości w człowieczeństwie. Nie wolno nam jednak nigdy zapomnieć o Tym, który stał się Człowiekiem Doskonałym. To jest wzór, który mamy naśladować.
Objawienie na weselu w Kanie Galilejskiej opowiada o tym, jak Bóg przemienia zwykłą, szarą codzienność (woda) w ogrom prawdziwej radości (wino), jak wszelkie wysiłki, które człowiek podejmuje na drodze doskonalenia się (woda), przemienia w przeobfitość piękna stworzonego świata (wino).
Słowo Boże wzywa dzisiaj każdego z nas do tego, byśmy nie chcieli tylko własnymi siłami dochodzić do doskonałości w umiejętnościach i cnotach, lecz nade wszystko pragnęli, by to Bóg nas przemieniał. Sam wody w wino nie zmienię. Ale z Jezusem zwykłe wesele okaże się najlepszą imprezą, na jakiej kiedykolwiek byłem.
ks. Mateusz Tarczyński
(rozważanie z biuletynu parafialnego nr 3/2016)