Niedziela Chrztu Pańskiego ma zwrócić naszą uwagę przede wszystkim na nasz własny chrzest. Mamy w tym czasie uświadomić sobie, jakie zadania wypływają z faktu, że jesteśmy ochrzczeni, że jesteśmy chrześcijanami.
Większość z nas przyjęła sakrament chrztu, będąc jeszcze niemowlęciem bądź dzieckiem. Nie zwalnia to nas jednak ze zdobywania coraz większej świadomości tego, czym jest ten dar, do czego mnie uzdalnia i do czego mnie wzywa. Przyjmując chrzest, stałem się dzieckiem Bożym, czyli kimś do kogo Bóg, tak samo jak do Jezusa podczas chrztu w Jordanie, wypowiada słowa: „Tyś jest mój Syn umiłowany, w Tobie mam upodobanie”.
Bóg używa, do udzielenia tak wielkiego daru, prostego znaku wody. Każdy człowiek wie, jak woda wygląda i jak smakuje, każdy człowiek wody pragnie i wody potrzebuje do tego, by żyć. Jest ona zatem czymś bardzo prostym, znanym, powszechnym, a zarazem całkowicie koniecznym. Skład chemiczny? Dwa atomy wodoru i jeden atom tlenu – H2O. Prostota, przez którą Bóg działa wspaniałe rzeczy.
Bóg nie lubi wielkich liczb, skomplikowanych wzorów, wybujałych form. Chrzest z wody, Eucharystia z chleba (mąka, woda i trochę soli) i wina, zbawienie przez krzyż (dwie drewniane belki)... Trójca Święta to też mała liczba Osób („tylko” trzy), ale ogromna Miłość, która nie potrafiła się w niej pomieścić, dlatego wylała się na świat poprzez stwarzanie, a potem w Jezusie i Duchu Świętym. Ta wielka Miłość w prostych formach zwie się Miłosierdziem.
ks. Mateusz Tarczyński
(rozważanie z biuletynu parafialnego nr 2/2016)