Słowo Boże na III niedzielę Adwentu jest bardzo proste, co nie znaczy, że łatwe. Mamy być hojni w dawaniu, nie żałując niczego nikomu, kto tylko jest potrzebujący. Nie mamy wykorzystywać swojej pozycji, by kogoś uciskać i używać do swoich celów. Nie mamy nadużywać swojej siły i władzy, żeby kogoś stłamsić. To adwentowe rady Jana Chrzciciela.
Jako chrześcijanie jesteśmy w szczególny sposób wezwani do miłości bliźniego. A ma być to miłość nie tylko w teorii, ale miłość czynna i bardzo konkretna, przejawiająca się w konkretnych czynach wobec konkretnych ludzi. Czy jest lepszy czas niż Adwent, żeby podjąć się takiego wyzwania?
Pomoc bliźniemu będzie nas trochę kosztować: „Kto ma dwie suknie, niech jedną da temu, który nie ma; a kto ma żywność, niech tak samo czyni”. Istnieje jednak pokusa, żeby swoją hojność wynagrodzić sobie w inny sposób – oczekując podziwu od innych.
A tymczasem prawdziwe naśladowanie Jezusa w czynnej miłości bliźniego prowadzi do wielkiej pokory, czyli uznania, że to nie ja jestem zbawicielem świata, ale „idzie mocniejszy ode mnie”. Mam być Chrystusem, a nie Go sobą zasłaniać.
ks. Mateusz Tarczyński
(rozważanie z biuletynu parafialnego nr 3/2015)