My, ludzie, jesteśmy istotami niesamowitymi. Potrafimy nieźle skomplikować sobie życie. I to na własne życzenie. Wszystko wywraca się nam do góry nogami. Dziwimy się, dlaczego tak się dzieje. Dlaczego nasz świat stanął na głowie?
Odpowiedzi udzielił już kiedyś św. Augustyn: „Gdy Bóg jest na pierwszym miejscu, wtedy wszystko jest na właściwym miejscu”. Świat staje na głowie, kiedy nic w głowie nie ma, a już na pewno nic wartościowego.
Adwent to czas budowania autostrady do nieba („Przygotujcie drogę Panu, prostujcie ścieżki dla Niego! Każda dolina niech będzie wypełniona, każda góra i pagórek zrównane, drogi kręte niech się staną prostymi, a wyboiste drogami gładkimi!”), drogi, która powiedzie nas wprost do szczęścia. A w zasadzie do Szczęścia pisanego wielką literą – do Chrystusa.
W adwentowej drodze towarzyszą nam dwaj specjaliści ds. budowy autostrad do nieba, dwaj prorocy: Izajasz i św. Jan Chrzciciel. Naszym zadaniem w tym czasie jest najpierw ich wysłuchać, potem wprowadzić w życie ich wskazówki, by na końcu stać się adwentowymi prorokami dla innych, którzy ani Boga w codzienności nie widzą, ani nie spodziewają się Go kiedykolwiek zobaczyć.
Niech nasze rodziny, wspólnoty i parafie pokryją się gęstą siecią darmowych autostrad, żeby każdy zdążył dojechać na wspaniałe święto – na Noc Szczęśliwego Rozwiązania. Noc, w której wszystkie supły się rozplątują.
ks. Mateusz Tarczyński
(rozważanie z biuletynu parafialnego nr 2/2015)