Znamy to uczucie oczekiwania na spotkanie z kimś dla nas bardzo ważnym. Im bliżej spotkania, tym większa radość. Jednak już samo czekanie dostarcza nam mnóstwo radości. Szykujemy się, bo chceny ładnie wyglądać. Pilnujemy czasu, żeby się nie spóźnić.
Podobnie jest z Adwentem, który ma nas przygotować na owocne przeżywanie świąt Bożego Narodzenia. Namy dokładnie ich datę. Pytanie tylko, czy jesteśmy cierpliwi w tym oczekiwaniu. A może idziemy z prądem świata konsumpcji i już zaraz po Uroczystosci Wszystkci Świętych zaczynamy nucić kolędy, pomijając zupełnie czas Adwetnu?
Adwent ma nas nauczyć cierpliwości, a dokładniej: cierpliwej miłości - wobec ludzi, wobec Boga ale też wobec samych siebie. To czas wybaczania bliźnim, dawania drugiej szansy. To czas wytrwałej modlitwy, nawet jeśłi wydaje się być niewysłuchana. To czas walki ze swoimi słabościami, powstawania pomimo porażek.
Dopiero takie przeżycie Adwentu pozwoli nam dobrze przeżyć Boże Narodzenie - przyjąć do serca Maleńką Miłość, która w "żłobie nie ma tronu".
Ks. Mateusz Tarczyński
(rozważanie z biuletynu parafialnego nr 1/2015)